Niedzielna Depresja – odc. 2 - jak odzyskać radość życia?


Empowerment Coaching Kraków Blog-Niedzielna Depresja 2

W poprzednim odcinku pisaliśmy o wpływie pracy na nasze życie i generalne poczucie szczęścia i spełnienia. Ale też o naszym sposobie postrzegania czasu. Dziś przyjrzyjmy się naszej życiowej rutynie i zobaczmy od kogo najlepiej jest uczyć się radości życia. A jeżeli ją utraciliśmy - jak tę radość życia odzyskać.

"Szczęśliwa jest osoba, która nie utraciła dziecięcego serca." Mencjusz (zwany również Meng Ke) chiński filozof z 4-go wieku przed naszą erą

Niedzielna Depresja - czego możemy się nauczyć od dzieci?

Cofnijmy się na chwilę do naszego dzieciństwa. Nieważne, czy było udane, czy nie, czy szczęśliwe, czy traumatyczne. Jeżeli jesteśmy już tak “mentalnie wiekowi”, że nie jesteśmy w stanie odtworzyć naszych dziecięcych lat – przyjrzyjmy się naszym małym dzieciom. 


Jak ogromna ciekawość świata im towarzyszy?


Odkrywają ten świat z radością, z nieustannym zaciekawieniem, z niepowstrzymaną energią, która często doprowadza dorosłych do rozpaczy. 3-letnie dziecko zamęcza rodzica pytaniem “dlaczego?”.


Każda nowa rzecz jest powodem do radości. Każde nowe odkrycie jest małym swiętem. Śmiechem, błyskiem w oczach. Dzieci robią to w sposób naturalny. Nie znają granic, świat nie jest dla nich miejscem niebezpiecznym. Jest fantastyczną ogromną pisakownicą, w której można wykopać kolejne niesmowite odkrycia.


Można uratowć kamyk pod Tesco (to prawdziwa historia), można bawić się piórkiem przez pół dnia (ta też jest prawdziwa). Nie ma podziału na dni tygodnia i na weekend. Na czas pracy i na urlop. Nie ma w kalendarzu niedzielnej depresji. Każdego dnia, z takim samym zapałem odkrywają świat.

“Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy – cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się ze wszystkich sił tego, czego pragnie.” Paulo Coelho

Niedzielna Depresja - w jak wielkiej rutynie żyjemy?

Przyjrzyjmy się teraz nam, dorosłym. Zaczynamy tydzień w poniedziałek (którego wielu z nas nienawidzi, bo to synonim pracy). Dni od poniedziałku do piątku są takie same. Wstajemy, jemy śniadanie, zawozimy dzieci do szkoły (lub do przedszkola), gonimi do pracy, wracamy do domu (po drodze czasem szybkie zakupy lub siłownia lub lekcja języka), wracamy do domu, kilka słów pt. “jak minął dzień”, telewizor, czasami książka i do łóżka. Czekamy na weekend, w czasie którego jednak znów serwujemy sobie kolejną porcję rutyny: zakupy, sprzątanie, prasowanie, przycinanie trawnika, czasami spotkanie z przyjciółmi lub z rodziną…


Jak bardzo jesteśmy złapani w sidła rutyny? Czy zdajemy sobie z tego sprawę?


Jak bardzo ta rutyna wiąże się tak naprawdę z przeciętnością?


Jak przezwyciężyć rutynę i odzyskać radość życia?

Jeżeli większość naszych zajęć cechuje się przeciętnością, jak możliwe jest poczucie szczęścia? Wyjątkowości, odświętności?


</