Błędy Coachingowe

Każdy popełnia błędy. Nawet najlepszy Coach. W końcu jest tylko człowiekiem. Ale tym, co wyróżnia najlepszych Coachów jest to, że potrafią sobie szybko swój błąd uświadomić i, jeśli trzeba, za niego przeprosić. Potrafią również wprowadzać natychmiastowe korekty, aby popełnionych błędów nie powtarzać i nie utrwalać.

 

Temu między innymi służy regularnie praktykowana w coachingu superwizja oraz autorefleksja coacha.

 

W poniższym zestawieniu nie będę się odnosił do błędów mniej istotnych lub oczywistych. Ale takich, które są często ukryte lub zakotwiczone w głębokich fundamentach.

 

I kiedy o tym myślę przychodzi mi do głowy metafora budowy domu. Jeżeli na etapie projektu domu popełnione zostały błędy lub dokonano niewłaściwych wyborów; jeżeli projekt był dobry, ale fundamenty zostały źle wykonane; jeżeli fundamenty zostały solidnie wykonane, ale potem do pozostałych części struktury domu wybrano materiały marnej jakości - to piękne malowanie ścian lub wieszanie imponujących firanek i tak nie pomoże. Bo nie usuwa przyczyny, a tylko maskuje te efekty, których nie chcemy widzieć.

I mam wrażenie, że przynajmniej niektóre punkty mocno Cię zaskoczą lub wydadzą się paradoksem. Ale współpraca coachingowa to niesamowita podróż. To dynamiczna relacja dwóch wielowymiarowych osób. I co ciekawe, oprócz dialogu, który odbywa się pomiędzy Coachee i Coachem, częścią tej podróży są również inne dialogi: np. wewnętrzna rozmowa Coachee z samym sobą oraz wewnętrzna rozmowa Coacha z samym sobą.

Oto moja lista Top 7 Błędów Coachingowych

1. Nadmierne staranie się, aby być wspaniałym Coachem

Pierwsze zaskoczenie, prawda? Ten błąd może dotyczyć szczególnie Coachów będących na początku swojej drogi. Doświadczony Coach wie, że w coachingu nie chodzi o Coacha - chodzi o Coachee. I celem nie jest to, żeby Coach wypadł jak najlepiej i czuł się z siebie zadowolony, ale żeby Coachee wyniósł ze spotkania / kontraktu jak największe korzyści. To są bardzo subiektywne korzyści i dla Coachee mogą być czymś zupełnie innym, niż wyobrażenie Coacha na ten temat. Czasami Coachee chce po prostu się wygadać, zwentylować, opróżnić. A czasami najtrudniejsze sesje, te które wydają się iść po grudzie, przynoszą największe przełomy.

2. Branie przez Coacha nie swojej odpowiedzialności

Kolejna niespodzianka? Już tłumaczę co mam na myśli. Coaching jest relacją dwóch osób. To współdzielona odpowiedzialność za CO? i JAK?. Ale to Coachee jest ostatecznie odpowiedzialny za to co, kiedy i jak zrobi. Starając się za bardzo, pracując zbyt ciężko, Coach może spalić siebie i, paradoksalnie, spalić kontrakt lub odebrać Coachee odpowiedzialność, która do niego przynależy.

 

Częścią tego wątku jest uzależnianie Coachee od Coacha. Podziw lub wdzięczność ze strony Coachee, nieustannna chęć kontynuacji współpracy pięknie pieści ludzkie "ego" Coacha. Ale celem kontraktu coachingowego jest wyposażenie Coachee w nowe wglądy i narzędzia, które umożliwią mu SAMODZIELNE działanie.

 

I w tym miejscu nie mogę się oprzeć podobieństwu z nadmiernym przykładaniem wagi do roli lidera w pracy. Tak wiele mówi się dzisiaj o przywództwie, tak wielkie oczekiwania stawia się liderom, tak bardzo pompuje się wagę tej roli. Ale to często sami liderzy tak bardzo utożsamiają się ze swoją rolą w pracy (jakby nie było, jedną z wielu ról, które mamy w życiu), że gdyby odebrać im tę rolę ..., to nie zostałoby nic.

3. Nie dotykanie przez Coacha tematu, który powinien zostać zaadresowany

Zdarza się, że na skutek swoich wątpliwości lub obawy przed urażeniem Coachee, Coach rezygnuje z zadania pewnego pytania lub zaadresowania tematu, który czuje, że jest "pod spodem". Paradoksalnie to może skutkować uniemożliwieniem Coachee odniesienia jednej z największych korzyści wynikających z procesu coachingowego. Często jest tak, że Coach jest jedyną osobą, od której Coachee może usłyszeć bardzo ważny komunikat.

 

Dobrym sposobem na sprawdzenie takiego stanu przez Coacha jest zadanie samemu sobie następującego pytania: "Czy kończę tę sesję z przekonaniem, że wszystko ważne co powinno być powiedziane, zostało powiedziane?".

4. Rozgadywanie się podczas sesji coachingowej, w szczególności przerywanie ciszy

Trudno jest podać wymierny wskaźnik określający jaka część sesji powinna być wypełniona słowami Coacha. Niektórzy twierdzą, że nie więcej niż 25%. Najważniejsze jest to, że podstawową rolą Coacha jest słuchanie, zadawanie mocnych pytań i podążanie za Coachee.

Najgorsze co możemy zrobić, to przerwać ciszę, która zapadła po zadaniu pytania. Cisza ma ogromną moc. Moim zdaniem to jedno z najpotężniejszych narzędzi coachingowych. Cisza nie jest pusta. Jest pełna ważnych odpowiedzi. Moja praktyka pokazuje mi, że brak odpowiedzi ze strony Coachee (lub trudność w jej udzieleniu) jest sygnałem, że zaczynamy dotykać czegoś naprawdę ważnego.

5. Nie interweniowanie przez Coacha wtedy, kiedy trzeba

Ten punkt wydaje się być w sprzeczności z punktem poprzednim. Ale tylko pozornie. Zdarzają się bowiem Coachee, którzy mają skłonność do kwiecistego opowiadania i do tego bardzo łatwo przeskakują z tematu na temat. Udzielając odpowiedzi na jedno pytanie zadane przez Coacha potrafią zafundować sobie (i Coachowi) strukturę drzewiastą, którą można przyrównać do mapy myśli Tony Buzana. Ja często nazywam to ośmiornicą.

Pamiętając o tym, że celem sesji coachingowej jest przyniesienie możliwie konkretnych korzyści dla Coachee, w takiej sytuacji zadaniem Coacha jest zatrzymanie tego procesu generowania kolejnych odnóg i zabranie się za wyczyszczenie jednego ramienia.

Często wyczyszczenie jednego "konara" sprawia, że znika cała struktura gałęzi z nim powiązanych.

6. Niewłaściwe otwarcie sesji coachingowej przez Coacha

Przypomnijmy, że Coach podąża za Coachee. I to Coachee decyduje o tym CO jest tematem rozmowy. A Coach odpowiada za JAK.

Niewłaściwe rozpoczęcie sesji przez Coacha może zniweczyć CAŁĄ sesję (i wpłynąć na sesje kolejne). W szczególności dotyczy to sytuacji, kiedy Coach, nawet nieumyślnie, zaczyna kierować rozmowę na tor, który Coachowi (w jego najlepszych intencjach) wydaje się najlepszy.

 

I tu chcę się podzielić refleksją nt. wpływu pandemii Covid-19. Było to dla mnie uderzające, kiedy zauważyłem w swej praktyce jak bardzo ludzie zaczęli tęstknić za "ludzką" rozmową. Jak bardzo normalna rozmowa stała się "produktem pierwszej potrzeby". Rozmowa bez presji, bez pośpiechu, w atmosferze, w której nie czujemy się oceniani, a równocześnie mamy 100% poczucie, że ktoś nas słucha i zwraca na nas uwagę.

 

Tak więc, jednym z najlepszych sposobów rozpoczęcia sesji coachingowej przez Coacha może być następujące pytanie: W jaki sposób mogę się dzisiaj okazać dla Ciebie najbardziej przydatny? Czego, będąc tu i teraz, najbardziej potrzebujesz?

7. Zamknięcie sesji coachingowej bez uzgodnień

Oprócz poszerzania świadomości Coachee oraz zmiany perspektywy spojrzenia na siebie oraz na otoczenie, kolejną najlepszą przysługą jaką możemy oddać Coachee, to pomoc w ugruntowaniu i utrwaleniu korzystnych zmian. A do tego niezbędna jest szczera chęć po stronie Coachee oraz zobowiązanie się do praktykowania nowych zachowań, obserwacji lub refleksji. Albo zobowiązanie do odrobienia pewnych "zadań domowych". Wypuszczenie sesji bez podsumowania i ustalenia konkretnych, choćby najmniejszych zobowiązań po stronie Coachee, osłabia szanse na trwałą zmianę.