O ograniczających przekonaniach. Trzy łódki


Humor coachingowy

Kapłan siedział przy swoim biurku koło okna, przygotowując kazanie o Opatrzności, gdy usłyszał coś, co brzmiało jak wybuch. Wkrótce ujrzał, ludzi biegających w panice tam i z powrotem; okazało się, że pękła tama, rzeka wezbrała i ludzie się ewakuowali.


Kapłan zobaczył, że woda zaczyna już płynąć niżej położonymi ulicami miasta. Trochę trudno przyszło mu opanować ogarniającą go panikę, ale powiedział sobie: „Oto jestem tu, przygotowując kazanie o opatrzności i daną mi jest okazja, aby wprowadzić w czyn to, o czym mówię wiernym. Nie ucieknę, tak jak reszta. Zostanę tutaj ufny, że Boża Opatrzność mnie ocali”.


Gdy woda sięgała okna, podpłynęła łódź pełna ludzi. „Wskakuj ojcze” - krzyczeli. „O nie, moje dzieci” - rzekł kapłan z ufnością. „Wierzę, że Boża Opatrzność mnie uratuje”.


Wdrapał się jednak na dach, a gdy woda znów się podniosła, nadpłynęła następna łódź pełna ludzi nawołujących, by ksiądz się do nich przyłączył. I kapłan znów odmówił.


Teraz wspiął się na szczyt dzwonnicy. Gdy woda zaczęła mu sięgać kolan, przypłynął oficer w motorówce wysłany, aby ratować księdza. „Nie, dziękuję” - rzekł kapłan ze spokojnym uśmiechem. „Widzi pan, ufam Bogu. On mnie nie zawiedzie”.


Kiedy kapłan utonął i poszedł do nieba, od razu zaczął się skarżyć do Boga.

„Wierzyłem Ci. Dlaczego nic nie uczyniłeś, żeby mnie ratować?”.

„No cóż” - odparł Bóg. „Wiesz, wysłałem ci te trzy łódki”.


Anthony de Mello "Modlitwa żaby"


Zobacz także:

O sztuce wyciągania wniosków. Chciwy traci dwa razy

Humor coachingowy

Coaching na wesoło

Komunikacja w małżeństwie

Wielkie Objawienie

Dzieci wiedzą lepiej

UBUNTU

13 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie