• Ryszard Skarbek

Co wspólnego z rozwojem osobistym ma teoria Einsteina?

Aktualizacja: sie 21


Każdy z nas na pewno zna słynne równanie Einsteina: E=mc2 

W każdej szkole na tym świecie znajduje się ono w programie zajęć z fizyki. Zwykle towarzyszą mu zadania związane z podróżami kosmicznymi, prędkością światła, sławnym przykładem bliźniaków starzejących się w innym tempie …


A jak sądzicie, w ilu szkołach można usłyszeć o tym, jaki wpływ odkrycia Einsteina mają na nasz rozwój osobisty? Na rozumienie tego, kim jesteśmy my ludzie?

Założę się o jogurt, że w Polsce nie spotkamy takiej szkoły. Na zachodzie Europy i w USA/Kanadzie być może już takie są. Co więcej, sądzę, że niektórzy z Was czytając ten wstęp zadają sobie pytanie: a mają te odkrycia w ogóle jakiś wpływ? Co ma wspólnego jedno z drugim?


Cofnijmy się zatem najpierw nieco w czasie.


Zanim Einstein zaprezentował swoją teorię względności, nasz świat był opisywany poprzez zasady fizyki Newtona. Opierają się one na założeniu, że zawartość tego świata składa się z ciał stałych, którymi rządzi prawo grawitacji. Nawet wtedy, kiedy w XIX-tym wieku zasady Newtona zostały rozszerzone na obszar atomów, wciąż fundamentalnym twierdzeniem było to, że elektrony czy protony są najmniejszym komponentem materii, jej cząstką elementarną.


Einstein w gruncie rzeczy postawił wszystko na głowie. Udowodnił bowiem, że te najmniejsze cząstki nie są tak naprawdę cząstkami, czyli czymś stałym, trwałym i nie zmieniającym się, ale nieustannie wibrującą energią, która objawia się jako coś stałego, jako coś materialnego.

Jeżeli popatrzylibyśmy poprzez mikroskop na “wnętrze” drewna lub metalu zauważylibyśmy ze zdziwieniem, że:

  1. większość zawartości tych ciał stałych stanowi pustka. Przestrzenie pomiędzy “cząstkami” są niewspółmiernie ogromne w stosunku do “miejsca”, które zajmują te cząstki. Proporconalna wielkość tej pustki jest mniej więcej taka, jak pustka otaczająca planety.

  2. “cząstki” znajdują się w nieustannym ruchu. Nieustannie wibrują. Nic nie jest tak naprawdę stałe. Nic nie jest nieruchome, niezmienne i “trwałe” w takim rozumieniu jak nasze potoczne rozumienie solidności stołu zrobionego z dobrego drewna.

Innymi słowy nic nie jest takie, jakim się wydaje być. Wszystko wibruje. Wszystko jest energią lub właściwie lepiej byłoby powiedzieć: energia jest wszystkim.


To samo dotyczy naszego ciała. Czy wiecie, że w ciągu doby ludzkie ciało wymienia ok. 2.5 kg komórek. Czy w związku z tym zdajemy sobie sprawę, że każdego poranka budzimy się jako nowi ludzie? Czyż to nie jest niesamowite?


Czyż to nie jest niesamowite, że my ludzie, na najniższym poziomie jesteśmy dokładnie tym samym, czym są drzewa, krzewy, kwiaty, powietrze, jakakolwiek forma życia na tym świecie? Jeżeli energia jest wszystkim, to są nią również nasze myśli. Nasza modlitwa jest energią. Nasza zazdrość jest energią. Nasza miłość też nią jest.


A ponieważ na najniższym poziomie wszystko wibruje i nieustannie się zmienia, to również wszystko wpływa na siebie nawzajem. Posługując się językiem fizyków można powiedzieć, że żyjemy w jednej wielkiej “kwantowej zupie” energii. I co ciekawe czas i przestrzeń (odległość) nie mają tam znaczenia (o tym nieco więcej w następnych postach).


Na pewno nie raz spotkała(e)ś człowieka, który emanował złą energią. Nie lubimy przebywać w gronie takich osób. Osób które narzekają, są zgorzkniałe, smutne bądź agresywne. Zapadamy się wtedy w sobie. Wycofujemy lob stajemy się poirytowani. Nasz poziom wibracji spada.

I odwrotnie. Udział w dobrym szkoleniu, rozmowa z mądrą osobą, osobą emanującą ciepłem – dodaje nam sił. Czyż termin “emanować” nie jest pojęciem z dziedziny energii właśnie 🙂


Dlatego też przede wszystkim uważajmy na nasze własne myśli. Wpływają przede wszystkim na nas i na nasze samopoczucie. Podnoszą lub obniżają naszą wibrację. W dosłownym fizycznym rozumieniu.


"Your mind is a garden. Your thoughts are the seeds.

You can grow flowers or you can grow weeds."


Nie jest przypadkiem, że muzyka może mieć na nas dobroczynny wływ. To też wibracja o określonej częstotliwości, harmonice i amplitudzie. Nie jest przypadkiem, że określone kolory wywołują w nas takie, a nie inne odczucia. To też wibracje odbitego światła o różnej częstotliwości. O "czystym", zdrowym jedzeniu nawet nie wspomnę.


A tak przy okazji zastanawiam się, czy jest ktoś, kto po zakupach w galerii handlowej czuje się doenergetyzowany?


Na ile więc możemy, szukajmy miejsc, gdzie czujemy wysoki poziom dobrej energii. I nie jest przypadkiem (lub mitem), że zdrowa przyroda, dziewiczy las wpływają na nas leczniczo.

Np. brzoza uważana jest za najbardziej przyjazne człowiekowi drzewo – neutralizuje szkodliwe promieniowanie i tak jak buk – napełnia wewnętrznym spokojem. Brzoza może też wzmocnić nasz organizm, zlikwidować napięcia, przyspieszyć gojenie ran. Kontakt z tym drzewem polecany jest szczególnie osobom, które nie mogą pochwalić się dobrym samopoczuciem, i tym, którzy szukają inspiracji twórczej. I po raz kolejny nie jest przypadkiem, że sok z brzozy polecany jest rekonwalescentom, nawet tym, którzy zmagają się z najcięższymi chorobami.



#holistica #rozwojosobisty #teoriawzglednosci #energia #fizykakwantowa

38 wyświetlenia