Czy duchowość może być ucieczką od rzeczywistości?

Empowerment Coaching Kraków Blog-Czy duchowość może być ucieczką od rzeczywistości

Chciałbym dziś poruszyć temat dość kontrowersyjny, zwłaszcza na blogu, który dotyczy m.in. rozwoju osobistego. Ale wierzę, że właśnie poprzez rozpatrywanie różnych perspektyw, poprzez uważne słuchanie oponentów i nie odrzucanie od razu ich opinii mamy szansę zrobić kolejny krok do przodu i stawać się pełniejsi. Dzięki temu uczymy się, poszerzamy i naszą wiedzę, i naszą świadomość.


Chciałbym dziś zapytać: czy duchowość może być ucieczką od rzeczywistości?

Podążając za dobrą radą Sokratesa zacznę najpierw od zdefiniowania tego, co w tym poście będę rozumiał przez:


duchowość – sfera wewnętrznego życia człowieka związana z poszukiwaniem odpowiedzi na pytania: Kim jestem? Jaki jest sens życia? Czy istnieje Bóg?


rzeczywistość – tu rozumiana w sposób potoczny. Zewnętrzny w stosunku do nas “świat”. Przestrzeń i czas, w których żyjemy tu na Ziemi. Ludzie z którymi jesteśmy i których spotykamy. Praca, wypoczynek, sprawy do załatwienia, kredyty, rachunki, cieknący kran, wzrost stóp procentowych, tzw. “codzienność”…


A zatem: czy duchowość nie jest przypadkiem próbą ucieczki od rzeczywistości w celu uniknięcia wysiłku, nierozwiązanych problemów, dyskomfortu, presji?


W coraz szybciej pędzącym świecie duchowość jest bardzo kuszącą alternatywą, która pozwala w coś wierzyć, pozwala złapać oddech, pozwala usłyszeć siebie, zatrzymać się na chwilę, nabrać dystansu  i “dotknąć nieba”. Bez tej możliwości wielu z nas prawdopodobnie  pogubiłoby się zupełnie w  problemach codzienności.


Ale z drugiej strony duchowość może być też wygodną ucieczką, odwróceniem się od cieknącego kranu i wzrostu stóp procentowych. Wręcz całościowym zanegowaniem świata materialnego – “świata gorszego”, mniej wartego. Ta codzienność jest wtedy czymś pomniejszym, czymś nie wartym uwagi.


My przebywamy przecież w lepszym świecie: samoświadomości i samorozwoju, kontaktu z “wyższym ja”. Inni “uśpieni” nie zrozumieją o co nam chodzi, bo … są “uśpieni” 😇 I pozostają tak daleko za nami na drodze prawdziwego rozwoju. Ale tak poza tym to ich szczerze kochamy …


Ale czy aby na pewno ten nasz wewnętrzny świat duchowości jest prawdziwy? Czy często nie jest tak, że stworzyliśmy go właśnie dlatego, że nie radzimy sobie z codziennością, nie potrafimy stawić jej czoła?


Gdzie jest granica między egzaltacją, a duchowością?

Gdzie jest granica między byciem egositą, a świadomym rozwijaniem siebie – dla dobra siebie i dla dobra INNYCH. Zwłaszcza kiedy jesteśmy za innych odpowiedzialni – np. za dzieci.


OSHO, Ken Wilber (i wielu innych uznanych myślicieli ostatnich dziesięcioleci) zawsze podkreślało i wciąż podkreśla, że jest pewna kolejność rzeczy.