Life Coaching - Jestem zajęty, więc jestem

Empowerment Coaching Kraków Blog-Jestem-zajęty-więc-jestem

Stworzyliśmy czasy, które cechują się chronicznym brakiem czasu (sic!). Każdy gdzieś goni, spieszy się. Pędzimy z jednego call'a na drugi, już nawet do łazienki chodzimy w słuchawkach. Kiedy zajmujemy sie jedną sprawą, mamy wrażenie, że powinniśmy już robić coś innego.


Czyż to nie paradoks, że wynalazki technologiczne złapały nas w tę pułapkę braku czasu? Ale czy to one nas złapały, czy my siebie?


Technologia miała nam pomóc w uproszczeniu wielu rutynowych działań, uwolnić nas od tego co żmudne i mniej ważne. Samochód, pralka, mikrofalówka, telefon komórkowy, odkurzacz, zmywarka do naczyń, wreszcie e-mail i Internet. Co się stało z tym czasem, który miały nam zaoszczędzić?


Brak czasu jest dziś niemalże wyznacznikiem ważności danej osoby. Twoja niędostępność decyduje o twojej randze, zwłaszcza w pracy. Jeżeli nie jesteś zajęty, nie jesteś osobą, z którą należy się liczyć. Jeżeli twój telefon komórkowy nie dzwoni nieustannie, niemalże nie istniejesz.


Narzekamy na nieustanny brak czasu, tak jak gdyby to była immanentna cecha przyrody. A przecież czas od zarania dziejów

płynie tym samym rytmem.


Nie żyjemy naszego życia - odgrywamy je. Poruszamy się wśród innych osób tak samo zagonionych i z takim samym pietyzmem wszyscy odgrywamy sztukę robienia na sobie nawzajem jak najlepszego wrażenia. Liczą się pozory, to co na zewnątrz, nie to co w środku.

Co więcej, jeżeli to co w środku krzyczy po cichu pustką, tym bardziej trzeba to zapełnić jeszcze większą ilością spraw. Tylko że tego co wewnętrzne nie da się zastąpić tym, co zewnętrzne.


Dziś naszą wartość wyznacza to, co robimy. Nie to kim jesteśmy. Łudzimy się, że robiąc więcej, działając więcej, osiągając więcej, zdobywając więcej, gromadząc więcej, działając, działając, działając – staniemy się Kimś, będziemy Kimś. A chyba kierunek jest odwrotny. Najpierw trzeba kimś lub czymś być, żeby coś robić w określony sposób.


A z czego wynika nieustanny brak czasu? Z naszych wyborów, niestety.


To my decydujemy, czym zapełniamy ten czas. Tak naprawdę to my wybieramy. U podstaw tych decyzji jest to, co jest dla nas wewnętrznie ważne. Jeżeli mamy co do tego jasność – łatwiej jest dokonywać tych wyborów. Co więcej, wtedy mamy świadomość, że to my podejmujemy tę decyzję. I z tą odpowiedzialnością za swoje wybory trzeba się niestety zmierzyć.


To trudne. Bo żeby płynąć pod prąd trzeba samodzielności i odwagi. W przeciwnym razie przeżyjemy nasze życie nie zdając sobie sprawy, że jego główny cel polegał na robieniu dobrego wrażenia na innych.


I tu przychodzi mi do głowy refleksja związana z naszym życiem w pracy. 


W dużych firmach popularny jest tzw. feedback, czyli informacja zwrotna przekazywana podwładnym, czy też kolegom, i dotycząca określonego zachowania lub oceny realizacji zadań. Dowiadujemy się wtedy od innych co zrobiliśmy źle, a co zrobiliśmy dobrze. Jak jesteśmy postrzegani, co powinniśmy skorygować, jakie postawy wzmocnić, jakich zachowań unikać, gdzie mamy tzw. “opportunities for improvements” – czyli, tłumacząc z polskiego na nasze, co postrzegane jest jako nasze wady.