Sokrates - czyżby pierwszy dobry coach na świecie?


Blog Coachingowy-Sokrates-pierwszy-dobry-coach
„Śmierć Sokratesa”, Jacques-Louis David, 1787.

Sokrates (469-399 p.n.e.) jest obok Platona i Arystotelesa, uznawany za największego filozofa starożytności. Był postacią na tyle ważną, że okresy w historii filozofii dzieli się na przedsokratejskąi posokratejską.


Przypisywana mu Metoda Sokratyczna to sposób prowadzenia dialogu, a zarazem docierania do prawdy. Jej zasady obowiązują do dziś i można szybko dostrzec związek ze stosowanym współcześnie Coachgingiem. Pisałem o tym m.in. w dedykowanym poście Czy coaching pojawił się jeszcze przed Chrystusem?


Sokrates był myślicielem, który nie był zainteresowany postulowaniem prawd, ale badaniem samych podstaw myśli. Nie brał niczego za pewnik i to do niego należy sławne stwierdzenie:


"Wiem, że nic nie wiem."

Jak pisze Wikipedia, Sokrates wcielał się w rozmowie w postać łaknącego prawdziwej wiedzy prostaczka (eironeia, ironia, postawa „udawanej skromności”), który od swojego rozmówcy (alazoneia, postawa “chełpliwej próżności”) pozornie oczekuje pouczenia i pomocy w poszukiwaniu prawdy.


W dyskusji Sokrates stosował wypracowane przez siebie metody majeutyczną i elenktyczną. Uważając, że sam nic nie wie i prawdziwej wiedzy dopiero poszukuje, starał się nie tyle przekonać rozmówców do swoich poglądów, lecz wskazać na błędność ich poglądów lub wydobyć z nich ukrytą wiedzę.

  • Metoda elenktyczna polegała na sprawdzaniu wartości i zbijaniu twierdzeń rozmówcy poprzez wyprowadzanie z nich konsekwencji doprowadzających w końcu do tezy absurdalnej lub sprzecznej z twierdzeniem pierwotnym. Była metodą negatywną, która wskazywała na niepewność i brak ugruntowania tego, co rozmówca uważał za wiedzę, a co w rzeczywistości okazywało się jedynie mniemaniem. Rozmowa prowadzona była do momentu, aż rozmówca przyznawał, że nic nie wie na dany temat.

  • Metoda majeutyczna („położnicza”) była z kolei metodą pozytywną. Stosował ją tylko wobec osób, w których drzemała nieuświadomiona wiedza. Poprzez dyskusję Sokrates starał się pomóc tej wiedzy „przyjść na świat”. Nie był więc osobą pouczającą, a jedynie pomocnikiem, który sam także się uczył.

Czyż nie brzmi to jak esencja współczesnego Coachingu?!


W filozofii interesował go głównie człowiek. Nie badał natury bytu lub kosmosu. Nauczał głównie na ulicy, prowadząc liczne rozmowy i często spacerując. Poszukiwał definicji pojęć i zrozumienia cnót, które mogłyby stać się pewną, niepodważalną podstawą dobrego życia.


Sam był przykładem wielkiej integralności – życia w zgodzie z wybranym przez siebie powołaniem oraz wyznawanymi wartościami. Nawet, jeżeli ceną za to miała być śmierć, o czym w dalszej części tego felietonu.


Nie pozostawił po sobie żadnych dzieł, a jego sylwetkę i historię możemy poznawać dzięki pismom jego największego ucznia, Platona (który uczynił Sokratesa główną postacią większości swoich dialogów) oraz pismom Ksenofonta (Obrona Sokratesa, Wspomnienia o Sokratesie, Uczta).

Stąd dużo więcej można powiedziec z pewnością o jego poglądach i metodach, niż o samym życiu.


Życie, działalność i śmierć Sokratesa

Urodził się w Atenach, jego ojciec był kamieniarzem i brał udział w budowie Partenonu. Matka Sokratesa była położną, którą filozof uważał za swojego mentora. Stąd być może nazwa stworzonej potem metody majeutycznej, w której Sokrates pełnił rolę Akuszera Prawdy.


W swoim życiu zajmował się nie tylko filozofią. Np. walczył jako żołnierz Aten. W roku 440 uczestniczył w pacyfikacji wyspy Samos, a później wziął udział w wojnie peloponeskiej, walcząc w bitwach pod Potideją (w r. 429), pod Delion (w r. 424) i Amfipolis (w r. 422). Wg podań wykazał się w tych bitwach wielką odwagą. Ratował rannych towarzyszy. Opuszczał pole bitwy w spokoju, czym wzbudzał szacunek u wrogów. Uważał bowiem, że kto ucieka z pola bitwy - boi się śmierci, a kto boi się śmierci, nie rozumie prawdziwie sensu życia.


W późnym wieku ożenił się ze znaną z trudnego charakteru Ksantypą i miał z nią trzech synów.

Spacerował po agorze boso i w starym płaszczu. Z reguły szukał rozmówców, przyciągając do siebie przeważnie ludzi młodych, pochodzących z możnych rodów. W przeciwieństwie do Sofistów nie brał pieniędzy od uczniów.


Jedna z historii opowiada o tym, jak zamożny Ateńczyk chciał go zatrudnić, by kształcił jego syna. Filozof poprosił go o zapłatę 500 drachm. Możnemu wydawało się to jednak zbyt wysoką ceną. Stwierdził, że za takie pieniądze może sobie kupić osła . Sokrates poradził mu więc, żeby zwierzę kupił – miałby wtedy w domu dwa osły.

Z zgodzie z wyznawanymi przez siebie poglądami pełnił też role publiczne. Np. jako prytan (stgr. wysoki urzędnik) odważnie sprzeciwiał się Ateńczykom, którzy bezprawnie żądająli ukarania śmiercią dowódców floty po zwycięskiej bitwie w pobliżu wysp Arginuz (w r. 406). Podobną odwagą cywilną wykazał się, gdy nie wykonał polecenia trzydziestu tyranów w sprawie aresztowania demokraty Leona z Salaminy.


Odważny i niezłomny w swych przekonaniach Sokrates stawał się coraz bardziej niewygodny dla ówczesnych polityków. W roku 399 p.n.e. oskarżono go o bezbożność, psucie młodzieży i osadzono w więzieniu. Tam towarzyszyli mu przyjaciele i uczniowie. Nie skorzystał z możliwości ucieczki, jaką dla niego przygotowali. Do końca chciał być wierny prawu, nawet temu, które uznawał za niedoskonałe. Trzydzieści dni oczekiwania w więzieniu na wyrok spędził na rozmowach i nieustannym zgłębianiu prawdy. Ostatecznie skazano go na śmierć. Wtedy spokojnie wypił kielich cykuty (co przedstawia obraz z nagłówka tego postu).


Uroda i charakter Sokratesa

Był po prostu brzydki. Miał wyłupiaste oczy, wydętą wargę i delikatnie mówiąc, nie należał do smukłych osób. Jak sam to określał, miał "nad miarę rozrosły brzuch". Nie przywiązywał te żadnej wagi do zewnętrznego wyglądu i strojów, w związku z czym wielu Ateńczyków uważało go za dziwaka. I niezależnie od pogody, zimą i latem, nosił ten sam płaszcz i te same sandały lub chodził boso.


Legendarne było jego fizyczne zdrowie, zarówno na wojnie, kiedy służył jako żołnierz, jak i w czasie sympozjonu, kiedy nikt nie potrafił dorównać mu w piciu. Po całonocnej biesiadzie, następnego dnia już od samego rana był pierwszym gotowym do filozofowania.


Codziennie ćwiczył się w cnocie odwagi, wstrzemięźliwości, pokory oraz panowania nad potrzebami ciała i umysłu. Nie uważał się za mędrca.


Wiedza, prawda, dobro

Być może więc powyższe informacje pozwolą lepiej zrozumieć dlaczego dla Sokratesa cnota była dobrem bezwzględnym (czym przeciwstawiał się relatywizmowi Sofistów). Cnota była też dla niego dobrem najwyższym, o które człowiek winien zabiegać, nie licząc się z niebezpieczeństwami i śmiercią.


Dążył do zdobywania wiedzy, ale nie było to tylko sztuką dla sztuki. Wierzył, że za wiedzą stoi prawda, a za prawdą dobro i cnota. Bez wiedzy nie można czynić dobra, ani być szczęśliwym. Natomiast zło jest popełniane albo nieświadomie, albo z powodu braku wiedzy.


Przez dobro rozumiał dobro moralne, wspólne dla całego rodzaju ludzkiego, np. sprawiedliwość, odwagę czy zdolność panowania nad sobą. Wyróżniając je, Sokrates stał się tak naprawdę twórcą etyki.


I co, rzadko ma miejsce, był chodzącym przykładem wyznawanych przez siebie cnót, np odwagi:

  • odwagi filozoficznej w rozmawianiu i prowadzeniu siebie i ludzi do źródła prawdy,

  • odwagi cywilnej objawiajacej się w wierności swoim zasadom i nie poddawaniu się presji kogokolwiek,

  • odwagi fizycznej wobec walki wręcz, zagrożenia życia oraz warunków przyrody (zimna, gorąca, deszczu),

  • odwagi bycia sobą, akceptacji siebie takim jakim się jest, w swojej unikalnej urodzie i niedoskonałości

Sokrates zawsze podkreślał, że sam również nie zna najlepszej definicji cnoty, a jego mądrość polega jedynie na tym, że wie, czego nie wie. Rozmówców nigdy nie traktował jak wrogów. Pragnął poprzez wspólne rozumowanie odkryć uniwersalne wartości.


Wierzył, że najwięcej możemy się nauczyć poprzez prowadzenie dialogu z innymi ludźmi. Wg niego właśnie poprzez dyskusję i zadawanie pytań najszybciej dociera się do wiedzy (a za nią stoi prawda, za którą stoi dobro). I był o tym tak dogłębnie przekonany, że zwykł powtarzać następujące słowa:


„Nie nauczą mnie niczego kwiatki, czy drzewa, lecz tylko drugi człowiek”.