Sir John Whitmore - ojciec coachingu biznesowego


Blog Coachingowy

Sir John Whitmore zmarł 28 kwietnia 2017 w wieku 79 lat. Dorobek, który zostawił po sobie w dziedzinach coachingu, mentoringu, rozwoju przywództwa i zmian organizacyjnych jest bezsprzecznie nieoceniony. Lista nagród, którymi został uchonorowany jeszcze w trakcie swojego życia podana jest na końcu tego felietonu.


To on jest współtwórcą modelu coachingowego GROW (skrót z ang. Goal, Reality, Options, Will), który został uznany za fundament coachingu biznesowego. To on był twórcą pojęcia Performance Coaching, które na zawsze zagościło w świecie biznesu. A esencję swych koncepcji opisał w książce pt. Coaching for Performance, która stała się biblią coachingu biznesowego. Do dziś została wydana w ponad milionie egzemplarzy i przetłumaczona na ponad 20 języków.


Książka Sir Johna Whitmore wpłynęła również na moje życie. To dzięki niej i późniejszej certyfikacji w brytyjskiej organizacji Institute for Leadership & Management (ILM), rozpocząłem regularną praktykę coachingową.


Zanim przejdziemy do prac i osiągnięć Sir Johna, warto najpierw wspomnieć o jego lordowskim pochodzeniu, dzieciństwie i o tym, co sam przedstawił jako powód wzięcia udziału w wyścigach samochodowych.


Dzieciństwo i młodość

John odziedziczył tytuł lorda po swoim ojcu. I jak to bywa w takich brytyjskich rodzinach, jego dzieciństwo i młodość wyglądały "standardowo": bardzo dobre wychowanie i najlepsze szkoły (m.in. Eton College oraz Royal Military Academy Sandhurst). Przed nim rysowało się zacne i dostanie życie w klasie brytyjskiej arystokracji.


I tu niespodzianka. W wieku 21 lat Sir Johh łapie bakcyla samochodowego i zaczyna brać udział w wyścigach samochodowych Le Mans 24.


Sam wyjaśnił to w ten sposób:

I did it because I did not love myself. I was insignificant in the shadow of my successful high-profile parents. Of course, I was quite unaware of this at the time. I needed to prove myself somehow, demonstrate that I could make something of myself.

Czyż w dzisiejszych czasach nie brzmi to jak dobry temat na coachingowy kontrakt?


Sir John ścigał się w 24-godzinnym wyścigu Le Mans pięć razy. W roku 1959, kiedy prowadził jeden z pierwszych samochodów Lotus Elite z Jimem Clarkiem, zdobyli drugie miejsce w swojej klasie. W tym samym roku wziął także udział w wyscigu Silverstone May International, gdzie dotarł do pierwszego rzędu w stawce obok Stirlinga Mossa, Colina Chapmana i Roya Salvadoriego. Zajął piąte miejsce w klasyfikacji generalnej i drugie w swojej klasie.


Ale prawdziwy rozgłos zyskał ścigając się samochodem Mini. W 1961 roku kupił wysłużonego rajdowego Mini za 350 funtów, pomalował go na zielono i wziął udział w mistrzostwach Wielkiej Brytanii samochodów limuzynowych. Wbrew wszelkim przeciwnościom, wygrał!


Dopiero po tym zwycięstwie matka Whitmore'a powiedziała ojcu (któremu zostało sześć miesięcy życia), że ich syn został kierowcą wyścigowym. Po śmierci ojca w roku 1962, Sir John odziedziczył majątek Orsett, tytuł baroneta i stał się znany jako „baronet wyścigowy”, chociaż zawsze bagatelizował swoje arystokratyczne korzenie. Może dlatego, że Orsett Hall stał się własnością rodziny Whimore dopiero za czasów dziadka - jako dług honorowy w grze karcianej o wysoką stawkę.


Cztery lata później, w 1966 roku, Sir John odwiesił swój kask wyścigowy, sprzedał rodzinne miejsce przyjacielowi Tony'emu Morganowi i przeniósł się do Szwajcarii, a później do Kalifornii. Jego duch rywalizacji zaprowadził go do ścigania się ze sławnymi aktorami Hollywood na motocyklach. Rywalizował z Charles Bronsonem, Steve McQueenem i kaskaderem McQueena, Bud Ekins'em. A wszystko to miało miejsce na sławnej Mulholland Drive, która wtedy była niewiele więcej, niż drogą gruntową.


Niejako "przy okazji" Sir John wyreżyserował film, a w czasie prywatnym dzielił mieszkanie z legendami wyścigów Jimem Clarkiem i Jackie Stewartem i przeżywał wiele przygód ze swoim przyjacielem Stevem McQueenem. A w późniejszym okresie stał się stałym felietonistą w kolumnie motoryzacyjnej The Daily Telegraph.


To, co warte jest szczególnego podkreślenia, jako podsumowanie tego okresu życia, to jego stwierdzenie, że sukcesy i pomysły na to, jak inni mogą osiągnąć swoje życiowe cele, przypisywał pragnieniu zerwania z założeniami i pułapkami militarnego i arystokratycznego środowiska, w którym się urodził i wychował.


W przyszłości Sir John wróci do wyścigów jeszcze raz. Będzie to miało miejsce w roku 1990, kiedy zostanie zaproszony do prowadzenia McLarena M8F Can-Am. Wystartuje trzy razy. W pierwszym wyścigu zajmie trzecie miejsce, w drugim drugie, a trzeci wyścig...wygra!



Historia "prawdziwego" biznesu

Po opuszczeniu świata sportów motorowych Sir John zainteresował się psychologią transpersonalną i jej wpływem na tematy wolnej woli, intencji lub odpowiedzialności. W 1970 studiował w Instytucie Esalen w Slates Hot Springs w Kalifornii, miejscu narodzin ruchu potencjału ludzkiego, a następnie szkolił się u pedagoga z Harvardu i eksperta w dziedzinie tenisa Timothy Gallweya, twórcy sławnej metody pracy ze sportowcami o nazwie The Inner Game.


Szczególna filozofia Gallweya koncentrowała się na podstawowym przekonaniu, że największą ze wszystkich przeszkodą w osiągnięciu mistrzostwa w sporcie były negatywne myśli rozgrywające się w głowie sportowca. Praca trenera nie miała więc instruować w tradycyjnym sensie (tym samym jeszcze bardziej komplikując sprawy), ale w pierwszej kolejności pomagać w pozbyciu się bałaganu umysłu.


W roku 1979 Sir John wrócił do Anglii i wraz z kilkoma trenerami wyszkolonymi przez Gallweya założył filię The Inner Game. Stworzył szkołę tenisa, a także szkołę narciarską w Alpach, niezrażony nawet tym, że raz spędził około pięciu tygodni w sztucznie wywołanej śpiączce po wypadku na nartach z prędkością 60 mil na godzinę. Początkowo zespół Sir Johna trenował tenisistów i narciarzy, ale szybko zdali sobie sprawę z wartości stosowanej metody dla liderów i menedżerów biznesu.


W oparciu o techniki coachingu sportowego opracowanego przez Tima Gallwey'a w The Inner Game, Sir John stworzył pojęcie Performance Coaching, aby opisać ten samoukierunkowany proces uczenia się i odróżnić go od coachingu sportowego. Tak narodziły się podstawy współczesnego coachingu biznesowego.


Gallwey tak napisał o nim w swej książce:


John and I were friends and colleagues since we met in the 1970s. I was immediately impressed by his spirit and commitment to the fact that people, not systems, were the answer. He has always been a visionary and one to question that the status quo was good enough. John became a leader in the field of how coaching can change corporate culture in a way that could have a positive impact in the world. John started with himself and was not after name recognition but real changes in people’s lives. He considered himself the common man taking responsibility as he saw the need.”

Na początku lat 80. Sir John połączył siły z Davidem Hemerym i Davidem Whitakerem, tworząc firmę Performance Consultants. Byli pionierami dziedziny Performance Coaching, w tym programów szkoleniowych z zakresu przywództwa i zarządzania. Performance Consultants stała się wiodącym globalnym dostawcą rozwiązań z obszarów coachingu, rozwoju przywództwa i poprawy wydajności w pracy. Na liście jej czołowych klientów można znaleźć takie firmy, jak: British Airways, AstraZeneca, Deloitte, Barclays, Rolls-Royce i Roche.


W latach 80. i 90. Sir John poświęcał czas na rozwijanie metodologii, koncepcji i technik poprawy wydajności w organizacjach. Zaadaptował teorię The Inner Game do stworzenia biznesowego modelu szkoleniowego o nazwie The GROW Model, który spopularyzował w wymienionej już wcześniej książce Coaching for Performance. Od pierwszego wydania w 1992 roku, książka ta została uznana za przełomowe dzieło i Bestseller nr 1 w wielu kategoriach: Zarządzanie, Umiejętności zarządzania zespołem biznesowym, Umiejętności coachingu biznesowego i mentoringu oraz Zarządzanie zasobami ludzkimi. Oprócz tej przełomowej książki napisał jeszcze 4 inne.


Sądzę, to dobry moment, aby przytoczyć teraz jeden z cytatów Sir Johna, pokazujący jego dalekowzroczne spojrzenie:


We must see people in terms of their future potential, not their past performance

Transpersonal coaching

I może dlatego rzucił wyzwanie trenerom, aby zagrali o większą grę na świecie. „Coaching jest czymś więcej niż szkolenie” - tłumaczył, zachęcając ich, aby stali się bardziej świadomi szerszych zmian zachodzących na całym świecie oraz brali odpowiedzialność za wprowadzenie tych faktów do rozmowy coachingowej. Po to, aby wstrząsnąć tradycyjnym sposobem myślenia biznesowego.


</