Coaching Wytrzymałości. Ile potrafisz znieść?


Empowerment Coaching Blog Krakow-Coaching wytrzymałości

Dziś odkurzę tekst napisany kilka lat temu. A powodem tej decyzji jest przebieg jednej z ostatnich sesji coachingowych. Mam nadzieję, że te przemyślenia pomogą Klientowi. Dotyczą one tego, jak przetrwać trdune chwile w życiu, co zrobić, kiedy wali się nam na wszystkich frontach, gdzie znaleźć wsparcie i energię do pokonania trudności życiowych? Ile wyzwań życiowych jesteśmy w stanie naraz wytrzymać i się nie poddać? Najważniejsze wnioski są, jak zwykle, zawarte na końcu felietonu.


 

Jak przetrwać trudne chwile w źyciu?

Przycisnęło mnie życie ostatnio. Przygięło do ziemi. Przytrzymało. Są takie okresy, kiedy sypie się na wszystkich frontach. I tak też jest teraz u mnie (mam nadzieję, że niedługo będę mógł napisać “było” – bo przecież wszystko przemija).


W jednym czasie pojawiły się kłopoty w pracy, w domu, u najbliższych mi ludzi. Rozchorowałem się. Dostałem na tyle mocno w kość, że żeby wyjść na prostą nie wystarczyło już porozmawiać z “kwantowym skoczkiem”, obejrzeć komedię, sprawić sobie jakąś drobną przyjemność, czy też jak Scarlett O’Hara w filmie ‘Przeminęło z wiatrem” powiedzieć sobie: “jakoś to będzie, pomyślę o tym jutro.”


Trudno jest myśleć pozytywnie w sytuacji, kiedy raz za razem dowiadujesz się o kolejnym problemie, który trzeba rozwiązać. Z czasem zaczynasz myśleć: jaką jeszcze niespodziankę mi przyniesiesz “kochane życie”? Czy to już koniec, czy też może dostanę jeszcze jeden “kilkutonowy kamyczek” do swojego ogródka.


Wsparcie innych ludzi

Kiedy zmagamy się z problemami na wszystkich frontach, potrzeba nam wsparcia najbliższych. Potrzeba ich obecności i uwagi. Ciepła, czułości. Ich mądrej rady, ale przede wszystkim tego, żeby przy nas byli. Żebyśmy mieli poczucie, że nie jesteśmy “z tym wszystkim” sami w naszym ludzkim zmaganiu się.


Co jednak można zrobić wtedy, kiedy inni też są rozłożeni na łopatki?


Najtrudniej jest pomóc samemu sobie

Nie widzimy wtedy jasno naszej sytuacji. I kiedy “życie” po raz kolejny wysmaga nas tak, że kolana uginają sie do ziemi – mamy coraz mniej siły, żeby poradzić sobie ze sprawmi, które zwykle nie stanowią dla nas problemu. Zapadamy się. Czas zaczyna boleć. Bo każda obecna chwila kojarzy się wtedy z problemami.


Oczywiście należałoby teraz napisać o tym, że nie to jest ważne co nam się przytrafia, ale to jak na to reagujemy. Ale ja tym razem nie od razu napiszę o asepkcie ‘JAK’, o naszych wewnętrznych mapach rzeczywistości, o naszych przekonaniach/schematach, które często nieświadomie kierują naszymi reakcjami na zewnętrzne zdarzenia, o tym jakie znaczenie przypisujemy zdarzeniom itp. itd.


Tym razem, w oparciu o swoje własne doświadczenie, chciałbym najpierw napisać o wymiarze pt. “ILE”.


Ile równocześnie wyzwań może znieść człowiek

Ile równocześnie wyzwań może znieść człowiek i się nie ugiąć? Gdzie jest granica? Co ją wyznacza? Ile zależy od nas, a ile od “przeznaczenia”? Przysłowie ludowe mówi, że Pan Bóg nie wkłada człowiekowi na ramiona krzyża większego, niż może w danej chwili unieść…