Syndrom oszusta-czym jest, jak sobie z nim radzić?


Coaching Biznesowy-Syndrom oszusta

Ciężko pracujesz, żeby zostać docenionym w pracy. Masz ciągłe wrażenie, że nie załatwiasz spraw wystarczająco dobrze. Tak, jakby Ci czegoś w środku brakowało. Tak, jakbyś nie był wystarczająco dobry.


Zamiast w wolnym czasie cieszyć się życiem, ślęczysz przed komputerem, szukając kolejnych e-booków lub szkoleń. Masz nieustanne wrażenie, że inni wiedzą więcej od Ciebie, że coś nieustannie Ci umyka.


A może masz tak, że zawsze najpierw musisz wykonać jakąś pracę, żeby dać sobie prawo do odpoczynku. Albo nie spoczniesz, dopóki nie ukończysz przydzielonego Ci zadania. Czasami nawet za cenę snu albo odrzucenia zaproszenia na spotkanie z przyjaciółmi.


Co więcej, może jest tak, że nawet jeśli osiągniesz sukces, nawet jeśli zostaniesz pochwalony przez innych - tak naprawdę nie potrafisz się z tego cieszyć. Sam nie jesteś przekonany, że to, co zrobiłeś zostało docenione, a jakiś nieokreślony głos w środku szepcze Ci, że musisz być czujny.


Jeśli tak - to być może podskórnie trapi Cię "gremlin" , który w 1978 r. psychologowie określili jako Syndrom Oszusta (ang. imposter syndrome). To zjawisko psychologiczne powodujące brak wiary we własne osiągnięcia. Pomimo zewnętrznych dowodów własnej kompetencji, osoby cierpiące z powodu tego syndromu pozostają przekonane, że są oszustami i nie zasługują na sukces, który osiągnęły. Przyczyn sukcesu upatrują w szczęściu, sprzyjających okolicznościach bądź w wyniku bycia postrzeganym jako osoba bardziej inteligentna i kompetentna niż w rzeczywistości.


Nie wiem czy wiesz, że w dzisiejszych zagonionych czasach Syndrom Oszusta dotyka ok. 70% światowej populacji (1). I nie ma znaczenia, czy pracujesz w korporacji, urzędzie, prowadzisz własny biznes lub wyczynowo uprawiasz sport. Status społeczny, płeć oraz zawartość portfela nie mają znaczenia. Może pocieszy Cię również wiadomość, że z tym syndromem zmagały się takie "giganty" jak: Albert Einstein, Maya Angelou, Agatha Christie, czy Michelle Obama.


Michelle mowi o tym otwarcie w jednym ze swoich wywiadów:


Zazwyczaj przyczyny syndromu oszusta są złożone i mają związek z dzieciństwem. Często wiążą się z nadmiernym perfekcjonizmem, zakorzenioną w przeszłości niską samooceną lub skłonnościami do samoobserwacji. Niewątpliwym źródłem jest równiez tempo życia dzisiejszego świata i nieustanna presja, która jest na nas wywierana. Musisz, musisz, musisz... Albo: jeżeli czegoś nie zrobisz, nie kupisz, nie nauczysz się, to stracisz, stracisz, stracisz...


Czy można coś na to poradzić?


TAK! W pierwszej kolejności trzeba uświadomić sobie, że problem istnieje, nazwać go i przyznać się, że może on dotyczyć właśnie Ciebie. Wtedy dużo łatwiej będzie skupić się na rozwiązaniu i ruszyć do przodu.


Ale jak to zrobić?


W skrócie powiedziałbym tak: zacznij myśleć o sobie i zachowywać się w stosunku do siebie tak, jak to robisz w stosunku do swojego najlepszego przyjaciela. Stań się swoim najlepszym Przyjacielem!


Przede wszystkim bądź dla siebie mniej surowy, a bardziej wyrozumiały i wspierający (czyż nie tak robisz w stosunku do swojego przyjaciela?). Zacznij praktykować decenianie samego siebie. Nie tylko w myślach, ale w czynach. Np. w ramach uznania, sprawiaj sobie regularnie jakąś przyjemność.


Rozpocznij również proces ograniczenia porównywania się z innymi ludźmi. Jesteś jedyny w swoim rodzaju. Nie ma takiej drugiej osoby na świecie. Wśród ponad 7 miliardów, NIE MA! To cud!


Może przemówi do Ciebie taka metafora:


Kwiat nie konkuruje z kwiatem rosnącym obok niego. Po prostu rozkwita!

A może takie powiedzenie pomoże Ci w zmianie perspektywy:

Każdy człowiek jest ignorantem. Tylko każdy w innej dziedzinie. Nawet geniusz.

Zamiast nieustannie szukać w sobie wad i niedoskonałości, zwróć się do profesjonalisty i poproś o obiektywną ocenę Twoich kompetencji. Szybko może się okazać, że te wszystkie pozytywne opinie i miłe słowa, które do tej pory usłyszałeś nie były (jak sądziłeś) przesadzone.


Przez 1 tydzień obserwuj siebie i zauważ, czy przypadkiem nie wymagasz od siebie więcej, niż świat zewnętrzny (taka obserwacja nie powinna być dla Ciebie trudna - wszak i tak bez przerwy siebie monitorujesz i oceniasz, prawda?)


Przez następny tydzień NIE zrób jakiejś rzeczy, nie skończ jakiegoś zadania i zobacz, czy stało się coś strasznego?! A może właśnie doświadczenie takiej sytuacji (której tak bardzo unikasz) sprawi, że pojawi się w Tobie bezcenna refleksja. Twoja refleksja.


W następnym tygodniu wprowadź "Rytuał Wdzięczności". Każdego dnia przed zaśnięciem podsumuj wszystkie te rzeczy, które się udały. I bądź za nie wdzięczny. Włączając w to uśmiech nieznajomego przechodnia na ulicy. Zacznij praktykować taką uważność na codzień.


A jeżeli po 3 tygodniach, zrobisz retrospekcję, porównując stan z którego zaczynałeś ze stanem w którym jesteś i stwierdzisz, że jednak niewiele się zmieniło, polecam książkę:


Yes! You Are Good Enough: End Imposter Syndrome, Overthinking and Perfectionism and Do What YOU Want


A jeżeli i to nie pomoże - zgłoś się do profesjonalisty, np. coach'a. Jego\jej wyrozumiałe, nieoceniające, ale też mądre towarzyszenie Ci w tej zmianie może przynieść długotrwały efekt.