Coaching asertywności



"Pewnego dnia król zwierząt, lew, stwierdził, że jest już za stary, aby polować i uganiać się po lesie za zwierzyną. Wydał wobec tego dekret, w którym ogłosił, że od poniedziałku kolejno każdego dnia do zjedzenia zgłoszą się: sarna, jeleń, dzik, itd... aż do końca miesiąca.


Dekret został rozwieszony przez borsuka na drzewach w najważniejszych punktach w lesie, a wśród zwierząt zapanowała panika. Biegały zdezorientowane, radząc się jedno drugiego, co robić. W końcu postanowiły interweniować. Pierwsza do lwa udała sie sarna.


-Widziałam się na liście do zjedzenia - zaczęła nieśmiało, a lew spojrzał na listę.

-Tak - odparł - na poniedziałek, a o co chodzi?

-No ale ... jak to tak... do zjedzenia? - dukała przestraszona.


-A dzieci?


-Dzieci? - lew szukał na liście. - Są przewidziane na środę.

-No ale... jak to? - nie mogła wydusić słowa.


-Słuchaj sarno - zaczął pryncypialnie lew - jak zaczaję się na ciebie, to co, masz jakieś szanse? Nie masz. A nauganiam się po tym lesie jak głupi. Ty się naganiasz, spocisz się, mięso jest potem twarde, szkodzi mi, zgagę mam. To nie ma sensu. Widzisz sama. No, głowa do góry. Do poniedziałku sarno, cześć!

Sarenka spuściła głowę i odeszła.

Wpadł dzik.

-Ty lew - zaczął zadziornie od samego wejścia - co ty się wygłupiasz z tą listą?


-A o co tobie znowu chodzi?


-Ja, twój kumpel, do zjedzenia?


-Tak, niech sprawdzę - lew pochylił się nad listą - na sobotę.


-No co ty? Razem chodziliśmy na imprezy, biegaliśmy za dziewczynami...


Lew mu przerwał: -Słuchaj dziku, ja już jestem w tym wieku, że może jeszcze pamiętam, jak biegałem za dziewczynami, ale już na pewno nie pamiętam, w jakim celu. Rozumiesz!? To nie jest argument. No, to do soboty!

I dzik poszedł.

Sytuacja powtarzała się. Przychodziły różne zwierzęta, przypominały swoje zasługi, powoływały się na koneksje i koligacje, prosiły, straszyły, próbowały przekupić.

W końcu przyszedł zając.

-Cześć lwie! - zaczął zwyczajnie.

-Cześć!

-W lesie mówią, że umieściłeś mnie na swojej liście do zjedzenia.

Lew spojrzał na listę - Tak, na niedzielę.

-Słuchaj, możesz mnie skreślić?

-Ależ oczywiście, nie ma sprawy - powiedział lew i dokonał stosownej korekty."

Lew i asertywny zając. Bajki chińskie - Zbigniew Królicki


Shelle Rose Charvet w swojej książce Words That Change Minds opisuje m.in. model "Psów i Kotów" w pracy.


Zacznijmy od “Kotów”. Są to osoby nastawione na utrzymywanie dobrych relacji z innymi ludźmi. Na tym przede wszystkim im zależy. To stanowi dla nich wartość nadrzędną. Z reguły są to osoby łatwo dostępne. Ton ich głosu faluje w zależności od sytuacji. Język ciała w większości przypadków jest dość żywy.


„Psy” to osoby nastawione na cel, na osiąganie rezultatów, na rozwiązywanie problemów. Dla nich wartością nadrzędną jest skuteczność i fakt, że można na kimś polegać. Postrzegane są jako osoby oschłe, czasami wręcz ostre. Ton ich głosu zwykle nie zmienia się. Język ciała jest raczej oszczędny.

Umówmy się, że bohaterem kolejnej krótkiej historii będzie szef "Pies".

Zobaczmy, co dzieje się, kiedy taki szef chce jak najszybciej uzyskać rozwiązanie problemu, a członek zespołu jest „Kotem”.


„Kot” stawia na relacje z szefem. Sądzi, że im będzie milszy dla szefa, im bardziej dyplomatyczny, tym łatwiej zaskarbi sobie jego względy.

I tu niespodzianka. Nieprawda!

W sytuacji, kiedy mamy za szefa ewidentnego „Psa”, nie starajmy się być mili za wszelką cenę. Bądźmy możliwie konkretni i prezentujmy swoje zdanie.


Takiemu szefowi chodzi o szybkie rozwiązanie problemu – nie o miłą atmosferę. Jeżeli będziemy odpowiadali miękko – uzna nas za osoby słabe. Nie będziemy dla niego równorzędnym, bądź wartym zainteresowania, partnerem.


Szef o takiej charakterystyce lubi też często sprawdzać jak jesteśmy “mocni”. Taka próba sił podnosi mu adrenalinę. Uwielbia tę grę. Dlatego czasami trzeba tę próbę sił wytrzymać.


Często po naszej pierwszej stanowczej odpowiedzi szef może zareagować równie mocno. To naprawdę dobry znak. Nie wycofujmy się i zostańmy na jego poziomie. Złym sygnałem bowiem będzie sytuacja, w której szef „Pies” zupełnie zignoruje naszą opinię.



Nie byłbym sobą, gdybym na koniec nie zadał kilku pytań 😊 Bo oczywiście zadaniem powyższych dwóch historii jest zaproszenie do refleksji.

Jak otwarcie wyrażasz swoje zdanie? Czy potrafisz to robić w sposób dojrzały?

Jak dobrze dbasz o swoje potrzeby? Jak często zabiegasz o nie "dookoła", zamiast wypowiedzieć je wprost? Jak często "łasisz się"? Jak często "handlujesz"?


Jak często komplikujesz sobie życie nie wypowiadając wprost tego co myślisz, co czujesz, czego potrzebujesz?


Jeśli na sztandarach Twojej firmy są "diversity & inclusion", to z jakiego powodu nie możesz być autentycznym(ą) sobą?

Jak bardzo jesteś podzielony(a) na "work-self" i "home-self"?

A na marginesie: w obydwu historiach jest podpowiedź jak najlepiej podejść do następnej "wizyty duszpasterskiej" wielkiego szefostwa z centrali Twojej firmy, bądź bardzo ważnych dla Ciebie klientów. Oni odbywają dziesiątki, jeśli nie setki takich spotkań rocznie. I wysłuchują podobnej ilości prezentacji.


Jak sądzisz kogo i dlaczego z takich spotkań zapamietają?


Coaching może być bardzo pomocny w uświadomieniu sobie swoich własnych preferencji, następnie preferencji osób dla nas ważnych i dzięki temu zrozumieniu źródeł różnic i konfliktów, z którymi się mierzymy. Rozmowa z coachem jest jak spojrzenie w lustro, dobrze oświetlone lustro, które umożliwia nam dostrzeżenie w nas i wokół nas tego, czego nie widzimy na co dzień patrząc tylko do przodu.


Zobacz także:

Czy znasz wartość swojego czasu?

7 cudów świata - jak patrzysz na ten świat?

Mistrz i dzwon

Mistrz i puszczanie latawca

Jak wyglądają niebo i piekło

Mistrz i uczeń takia sam, jak ja

Mistrz i pełny dzban



#BajkiDlaDoroslych #Praca #Asertywność #coaching #coachingonline #mentoring


135 wyświetlenia0 komentarz
 

ul. Chełmońskiego 130F, 31-340 Kraków, woj. małopolskie
e-mail: ryszard@empowerment-coaching.com, tel: +48 665 871 230

  • LinkedIn Ikona społeczna
  • Facebook Social Ikona
  • Pinterest

©2020 by Empowerment Coaching