Sztuka Asertywności – Poziom Zaawansowany
- Ryszard Skarbek
- 20 sty 2021
- 7 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 14 sie

Można znaleźć wiele opracowań na temat tego, czym jest asertywność i jak ją rozwijać. Budując na tej podstawie, chciałbym przedstawić głębsze psychologiczne podstawy komunikacji międzyludzkiej oraz zasady prowadzenia dialogów w różnych rolach życiowych, nie tylko w pracy.
Zrozumienie ról, które przyjmujemy w relacjach z innymi ludźmi, może bardzo pomóc w rozwijaniu umiejętności bycia asertywnym i praktykowania elastycznej asertywności dostosowanej do potrzeb danej sytuacji.
Świadomość tego, z jakiego poziomu sami wchodzimy w jakiś dialog lub konflikt oraz z jakim poziomem mamy do czynienia u innej osoby, może znacznie skrócić czas dochodzenia do porozumienia i sprawić, że nasza asertywność wzniesie się na wyższy poziom. Stąd też tytuł tego posta: Sztuka Asertywności - Poziom Zaawansowany.
Znalazłem artykuł, który ukazał się w dwumiesięczniku "Sens". Jego autorką jest Agata Domańska, socjolożka i dziennikarka.
3 stany naszego Ja, które biorą udział w relacjach z innymi ludźmi.
"Dorosły", "Rodzic" i "Dziecko" to 3 stany naszego "Ja", którymi posługujemy się w kontaktach z innymi ludźmi. Wydaje się logiczne, że do pracy “zabierasz” ze sobą właśnie Dorosłego. Niestety, znacznie częściej jesteś w firmie Rodzicem lub Dzieckiem.
Twórca analizy transakcyjnej Esic Bernem uważa, że każdy kontakt między ludźmi to tzw. transakcja: akcja i reakcja, bodziec i odpowiedź na niego. Transakcje przebiegają między stanami naszego Ja.
Podczas transakcji do głosu mogą dojść wszystkie 3 role naraz albo poszczególne z nich po kolei. Podczas jednej rozmowy może spotkać się – i próbować “dogadać” – aż 6 osób!
Zatem jeśli chcesz, aby twój przekaz trafił do słuchacza, musisz zdecydować, z jakiego własnego poziomu i do jakiego stanu słuchacza się zwrócisz.
Jak można podzielić transakcje zachodzące w relacjach między ludźmi?
Transakcje między ludźmi można podzielić na równoległe i skrzyżowane. Z równoległymi mamy do czynienia wtedy, gdy odpowiedź na bodziec pochodzi z tego stanu Ja rozmówcy, do którego go skierowaliśmy.
Przykład: ty jako Rodzic przemawiasz do rozmówcy Dziecka, on odpowiada jako Dziecko twojemu Rodzicowi. Najlepiej spotkać się na tym samym poziomie: Dorosły-Dorosły, Rodzic-Rodzic lub Dziecko-Dziecko. Wtedy kontakt daje najwięcej satysfakcji; jest najbardziej owocny.
Takie transakcje dają poczucie bezpieczeństwa, potęgują identyfikację z grupą i ułatwiają współpracę.
Nieoczekiwana zmiana ról.
Może się jednak zdarzyć, że przemawiasz do rozmówcy z poziomu Dorosłego do Dorosłego, a on odpowiada ci z poziomu Rodzica lub Dziecka (to chyba najczęstsza konfiguracja). Np. jako Dorosły zwracasz uwagę koleżance: “Na spotkanie przychodzi się punktualnie”, a ona odpowiada na to z poziomu Rodzica: “Pouczanie mnie to nie Twoja rola.”
Taka wymiana może zakończyć się kłótnią, robieniem sobie wyrzutów lub rywalizacją potrzeb i emocji (tu rywalizują Dzieci) albo opinii i wartości (tu rywalizują Rodzice). W efekcie transakcja zostanie zerwana. Może być kontynuowana tylko wtedy, gdy stany "Ja" rozmówców spotkają się na jednym poziomie lub w układzie równoległym.
Wszystkie te stany "Ja" bywają trochę jak nieproszeni goście: pojawiają się i przejmują kontrolę nad naszym zachowaniem, a odbywa się to poza naszą świadomością. Wiele codziennych zdarzeń w firmie może przypomnieć nam zdarzenia z przeszłości i wywołać automatyczną reakcję. Ten bagaż z przeszłości może się uaktywnić w każdej chwili.
Mądra asertywność - jak zatem rozpoznać, w jakim stanie jesteśmy?
Obserwuj siebie i innych. Analizuj, jaki wzorzec najczęściej pojawia się w Twoim zachowaniu. Ale patrz także na ludzi. Działają jak zwierciadło w odpowiedzi na twoje zachowanie.
Jeśli np. ktoś buntuje się przeciw tobie nieracjonalnie, jest wysoce prawdopodobne, że działasz z pozycji Rodzica, a on odgrywa rolę Dziecka.
Wyobraź sobie np., że powierzono ci kierowanie projektem. Co myślisz? Jaka jest twoja pierwsza reakcja? Gdy przychodzi ci do głowy: “O, super! Coś nowego, wreszcie nie będę się nudzić” – reagujesz z poziomu Dziecka (podobnie zresztą, gdy myślisz: “Nie dam sobie rady”).
Gdy mówisz: “Muszę zobaczyć, co mnie czeka, poznać warunki, może porozmawiać z kimś, kto już coś takiego zrobił” – uruchamia się Dorosły. A Rodzic powie: “Jak się nie zmobilizuję, to nic nie osiągnę.”
3 główne stany naszego "Ja".
Omówmy po kolei i szczegółowo trzy główne stany naszego "Ja": "Rodzic", "Dziecko" i "Dorosły". I zobaczmy, czym się charakteryzują oraz jakie mają odmiany.
"Rodzic Normatywny" i "Rodzic Opiekuńczy".
"Rodzic Opiekuńczy" niesie pomoc, troszczy się o innych, wspiera ich, motywuje i radzi. Kładzie rękę na ramieniu, uśmiecha się, głos jest ciepły, postawa otwarta.
"Rodzic Normatywny" ustanawia granice, strzeże norm, określa hierarchię wartości, nakazuje, zakazuje i ustala reguły. Marszczy brwi, używa palca wskazującego, krzyżuje ręce na piersiach i ma przenikliwy wzrok.
Negatywnym aspektem Rodzica Opiekuńczego jest Ratownik. On nie tyle pomaga, ile wciska pomoc. Nie pyta, czy pomoc jest potrzebna, czy jej chcemy. Pomaga i już. Wyręcza też w trudnych obowiązkach, zamiast udzielić wskazówki i pozwolić uczyć się na błędach.
Odbiera odwagę do samodzielności, wzmacnia bierność i poczucie braku kompetencji. I czuje się niedoceniany, bo oczekuje wdzięczności, a jej nie dostaje. To, plus przemęczenie, często prowadzi do agresji i złości wobec otoczenia.
Negatywny aspekt Rodzica Normatywnego to Oprawca. Jego celem jest trzymanie się norm dla samych norm, a nie dlatego, że są potrzebne. Jego komunikaty to: “masz to zrobić i koniec”, “zrób to, bo ja tak mówię”. Czasami są to normy niemożliwe do zastosowania. Celem Oprawcy jest krytyka, karanie, poniżanie i pomniejszanie innych.
W większości firm najwięcej jest "Rodziców", czyli tych mówiących, co i jak powinno być wykonane. Ale uwaga: wiecznie pouczający Rodzic, który zawsze wie lepiej, jest niestrawny dla otoczenia. Jeśli mamy tendencje, by występować w roli Rodzica, lepiej wybrać wariant Opiekuna, czasem przechodząc do postaci Normatywnej – po to, by współpracownicy nie weszli nam na głowę 😃
Dziecko (spontaniczne, przystosowane i zbuntowane).
Kiedy przeżywamy emocje i mamy z nimi problem – aktywizuje się Ja Dziecko. W tym stanie uzewnętrzniają się nasze potrzeby i pragnienia, intuicja, kreatywność, emocje i odczucia.
Dziecko jest otwarte, autentyczne, pełne zaangażowania, obdarzone twórczym umysłem, wykraczające poza schematy. W sposób nieskrępowany wyraża swoje emocje, potrzeby i myśli. Ze światem kontaktuje się na poziomie wrażeń. Ale wyraża też złość, gniew, strach i domaga się niezwłocznego zaspokojenia swoich potrzeb.
Taki stan nazywamy "Dzieckiem Spontanicznym". Potrafi i kocha się bawić, ale nie jest dobrym partnerem w interesach, bo jest samolubny i skoncentrowany na sobie. Źle podejmuje decyzje zawodowe, bo ma skłonności do ryzyka, nie bierze odpowiedzialności i nie potrafi ocenić, jakie będą skutki. Inni często postrzegają je jako aroganckie i impulsywne.
Kiedy zaczynamy szukać sposobu na zaspokojenie naszych potrzeb tak, by współdziałać z otoczeniem, stajemy się "Dzieckiem Przystosowanym". To właśnie ten stan sprawia, że nie spóźniamy się do pracy, bo nie chcemy narazić się na naganę szefa. Dostosowujemy się do reguł, zasad grzecznościowych i powszechnie przestrzeganych norm. Ten stan pozwala nam funkcjonować w różnych warunkach i pozostać sobą.
Kiedy jednak przesadzimy – stajemy się Dzieckiem Podporządkowanym. Jego sposobem na życie jest uleganie. Taka osoba była w dzieciństwie nagradzana za podporządkowywanie się. I dalej to robi. Nie będzie kwestionować poleceń szefa, nawet jeśli widzi w nich błąd. Nie musi rozumieć otrzymywanych poleceń. I tak je wykona.
Jeśli coś się nie uda, bierze winę na siebie, ale nie bierze odpowiedzialności. Powtarza opinie innych, nie zdradzając własnej. W działaniu nie kieruje się własnymi potrzebami, lecz oczekiwaniami otoczenia. Nosi w sobie poczucie winy i jest przesadnie skrupulatna w wykonywaniu obowiązków.
W pracy "Dzieci Podporządkowane" to wszystkie szare myszki. To osoby, które przepraszają, że żyją; perfekcjoniści, którzy nie potrafią odmawiać.
W pracy "Dzieci Zbuntowane" to te, które są zawsze na “nie”, a im bardziej się je naciska, tym większy stawiają opór. Szukają zaczepki i mają problem z zaakceptowaniem autorytetów. Wbrew pozorom wcale nie są takie niezależne – konieczny jest im ktoś, komu będą mogły się przeciwstawić.
📌 Dorosły, jako przewodnik.
"Dorosły" to najbardziej dojrzała forma komunikacji ze światem. Reaguje na to, co tu i teraz. Działa prosto, bez iluzji. Widzi rzeczywistość bez filtra emocji. W świecie zawodowym najlepiej funkcjonuje się z pozycji Dorosłego.
Dorosły potrafi oddzielić fakty od opinii. Zadaje jasne pytania i wyraża się jasno. Jest rzeczowy i konkretny. Nastawiony na dowiadywanie się, weryfikuje to, co widzi i słyszy. Zbiera dane, analizuje je i spokojnie przetwarza, na chłodno.
Dorosły to ktoś w rodzaju przewodnika, tłumacza pomiędzy innymi rolami. Łączy potrzeby Dziecka i normy Rodzica. I robi z nich użytek.
- Decyzje podjęte przez Dorosłego mają największe szanse powodzenia – uważa psycholog Katarzyna Platowska. – Ale niestety nie ma idealnych Dorosłych; zawsze występuje Dorosły z domieszką Dziecka lub Dorosły z domieszką Rodzica.
W towarzystwie tego ostatniego czujemy się najbezpieczniej. W towarzystwie pierwszego lepiej się bawimy. A najdoskonalszy, najbardziej efektywny dialog prowadzimy wtedy, gdy kontaktuje się ze sobą dwóch "Dorosłych".
Dorosły, w odróżnieniu od Dziecka i Rodzica, nie ma aspektu negatywnego.
Jednak, gdy Dorosły nie ma w sobie odrobiny Dziecka, jest sztywny, nie umie wypoczywać, przedkłada obowiązki nad przyjemności, jest rzeczowy do bólu i nie jest przyjemnie z nim przebywać.
– Dorosły to platforma, z której powinniśmy wybierać “reprezentację” do kontaktów z innymi – radzi psycholog. – Kiedy chcemy porozmawiać o normach, ale rozmówca jest np. w stanie Dziecka i odpowiada z poziomu emocji, przemawianie do Dorosłego mija się z celem. W takiej sytuacji lepiej wybrać kontakt z poziomu "Ja Rodzic". W ten sposób mamy szansę dotrzeć do rozmówcy, bo najprawdopodobniej odpowie z poziomu Dziecka i w ten sposób stworzymy transakcję równoległą.
Dorosłemu prezentuj się jako Dorosły. Komuś w stanie Dziecka, jako Rodzic Normatywny (kiedy trzeba je przywołać do porządku) lub Rodzic Opiekuńczy (gdy trzeba dać mu poczucie bezpieczeństwa).
Zbuntowanemu Dziecku lepiej odpowiedzieć jako drugie Dziecko, a następnie przenieść ciężar kontaktu na inną płaszczyznę (zacząć od rozmowy o uczuciach i przejść do rozmowy o faktach).
Z Rodzicem najlepiej dogada się drugi Rodzic lub Dorosły, choć często, gdy ktoś przemawia do nas z pozycji Rodzica, włącza się nasze Dziecko.
Chciałbym jeszcze dodać, że moim zdaniem, duży wpływ na skuteczny sposób komunikacji, zwłaszcza w pracy, ma to z jakiego pokolenia wywodzi się nasz rozmówca. Zupełnie inaczej porozumiewają się przedstawiciele Generacji X, a zupełnie inaczej przedstawiciele Generacji Y lub Generacji Z.
Dobry coaching może być wartościową okazją do uświadomienia sobie, w jakich stanach prowadzimy nasze dialogi,a także do rozpoczęcia zmiany w tym obszarze. Umiejętność elastycznego korzystania z różnych stanów naszego "Ja" jest bezcenna i świadczy o prawdziwej dojrzałości. To z kolei sprawia, że sztuka asertywności staje się bardzo dojrzała i wznosi się na wyższy poziom.
Zobacz powiązane artykuły:
Czy istnieje test na asertywność?
Jak stawiać granice? I co, jeśli ktoś je łamie?
Poczucie sprawstwa. Jak często musisz, a jak często wybierasz?
Jak budować poczucie własnej wartości?
Poczucie wartości osobistej - ile jesteś wart sam dla siebie?
Kim są toksyczni ludzie?


Komentarze