top of page

Człowiek, który umarł za życia


Człowiek, który umarł za życia - Empowerment Coaching Krakow Blog-

Jak bardzo nasze myślenie wpływa na to jak postrzegamy świat dookoła? Czy zmieniając swoją perspektywę patrzenia można zmienić swoje samopoczucie? A czy można umrzeć za życia? Jak powiedział Budda "Stajesz się tym, co myślisz (...) . Każdy człowiek jest autorem swojego zdrowia lub choroby." Mamy więc w sobie ogromną moc sprawczą. To, jak myślimy o sobie i o świecie, staje się naszą rzeczywistością.


W ramach cyklu inspirujących opowieści przedstawiamy dziś dość prowokacyjną przypowieść o człowieku, który umarł za życia. Jest mocna, ale jak powiedział jeden z poetów "Prawda przeszywa jak strzała, a to musi boleć". Ta historia pochodzi z książki “Bajki chińskie, czyli 108 opowieści dziwnej treści”, a opowieści te zebrał Zbigniew Królicki.


Opowieść o człowieku, który umarł za życia

Był sobie kiedyś człowiek, który wciąż się martwił, ale najbardziej martwił się o swoje zdrowie. Tym zaś, co najsrodzej go przerażało, był dzień śmierci. Pewnego dnia, ogarnięty takimi myślami, doszedł do wniosku, że właściwie nie jest do końca pewien, czy jeszcze żyje, czy już umarł. Postanowił więc pójść do lekarza i zapytać:


– Powiedz mi proszę, umarłem, czy jestem żywy? Ale udowodnij mi to.


Lekarz roześmiał się i poradził aby dotknął swoich dłoni i stóp.


– Czujesz? Są ciepłe! To znaczy, że żyjesz. Gdybyś był martwy, twoje dłonie i stopy byłyby lodowate.


Odpowiedź wydała mu się na tyle rozsądna, że go uspokoiła.


Przyszła zima. W mroźny i śnieżny dzień człowiek pojechał do lasu narąbać drewna. Ściągnął rękawiczki i zaczął rąbać pnie siekierą. Kiedy po pewnym czasie otarł dłonią spocone czoło, stwierdził, że była zimna. Pamiętając, co powiedział mu lekarz, ściągnął buty i dotknął swoich stóp. Utwierdził się w swoim przerażeniu – stopy tez były zimne jak lód.


Teraz już nie miał żadnej wątpliwości, spełniły się jego najczarniejsze myśli – “uświadomił sobie”, że jest martwy.


 – Umarły nie powinien chyba chodzić po lesie i machać siekierą – pomyślał…


Postawił więc siekierę obok drzewa, położył się na lodowatej ziemi i, złożywszy dłonie na piersi, zamknął oczy. Przybrał pozycję jak przystoi umarłemu. Wkrótce do wozu zbliżyła się sfora dzikich psów. Widząc, że nikt nie ma zamiaru ich odganiać, psy rozerwały worek z prowiantem i pożarły wszystko, co się nadawało do zjedzenia. Widząc to, leżący człowiek pomyślał: “Mają szczęście, że już jestem martwy. Gdybym żył wziąłbym kija i wygonił je stąd.”


Psy węszyły dalej i znalazły muła przywiązanego do drzewa. Była to łatwa zdobycz dla ostrych psich zębów. Muł wierzgał i kwiczał, a człowiek myślał o tym, co by zrobił, gdyby tylko żył. Jak machnąłby siekierą i kijem w obronie zwierzęcia. Ale przecież nie żyje.


Psy w parę minut poradziły sobie z mułem i zabrały się do obgryzania kości. Potem rozochocona sfora węszyła dalej i ostrożnie obchodziła teren. Po chwili jeden z psów wyczuł człowieka. Rozejrzał się dookoła i dostrzegł drwala leżącego nieruchomo na ziemi. Podszedł do niego powolutku. Był ostrożny, bo wiedział, że ludzie są podstępni i niebezpieczni. Człowiek jednak się nie ruszał. Reszta psów szybko dołączyła i przełykając ślinę, powolutku zaczęła otaczać człowieka.


– “Teraz mnie zjedzą” – pomyślał człowiek. – “Gdybym żył, pokazałbym im, co potrafię, i inny byłby koniec tej historii.”


Psy się zbliżyły i widząc, że człowiek się nie rusza, pożarły go. 


Najważniejszy morał płynący z tej opowieści

Jak mówi indiańskie powiedzenie:


„W każdym z nas walczą dwa wilki. Jeden jest zły, to gniew, zazdrość, chciwość, pretensja, kłamstwo, pogarda i ego. Drugi jest dobry, to radość, pokój, miłość, nadzieja, uprzejmość, pokora, empatia i prawda. Który wilk wygra? Ten, którego karmisz.”

Jeszcze raz warto przypomnieć. Masz ogromną moc sprawczą. To, w co uwierzysz stanie się Twoją rzeczywistością. Każdego dnia, w każdej chwili masz wybór. I bądź uważny na swoje "gdyby". One mogą sprawić, że umrzesz za życia. Jak? Np. w taki sposób w jaki pięknie opisał to Pablo Neruda:


"Zaczynasz powoli umierać, jeśli nie podróżujesz, jeśli nie czytasz, jeśli nie słuchasz dźwięków życia, jeśli nie doceniasz siebie. Zaczynasz powoli umierać, kiedy zabijasz poczucie własnej wartości, kiedy nie pozwalasz, by inni ci pomogli. Zaczynasz umierać powoli, jeśli stajesz się niewolnikiem swoich przyzwyczajeń, idąc codziennie tymi samymi ścieżkami… jeśli nie zmieniasz swojej rutyny, jeśli nie nosisz innych kolorów lub nie rozmawiasz z tymi, których nie znasz. Zaczynasz powoli umierać, jeśli unikasz odczuwania namiętności i burzliwych emocji, od których błyszczą Ci oczy, a serce bije szybciej. Zaczynasz powoli umierać, jeśli nie zmienisz swojego życia, gdy nie będziesz zadowolony ze swojej pracy, miłości lub otoczenia, jeśli nie zaryzykujesz tego, co jest bezpieczne dla niepewnego, jeśli nie podążasz za marzeniem , jeśli choć raz w życiu nie pozwolisz sobie uciec od sensownych rad."

Zobacz także inne coachingowe historie, opowieści i przypowieści:



Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Post: Blog2_Post
bottom of page