top of page

Jak pasje w życiu nadają mu sens. Kryzys wieku średniego u mężczyzn


Kryzys wieku średniego u mężczyzn - Empowerment Coaching Blog
Zdjęcie: Jozef Harangozo

Dziś odkurzam tekst napisany 12 lat temu... I mniej więcej 15 kg temu. Jest "zdjęciem" zrobionym na ścieżce mojego osobistego rozwoju i uchwyceniem trudności i rozterek, z którymi sam się zmagałem w okresie, który nazywa się kryzysem wieku średniego. Ten tekst pokazuje też jak ważne jest w życiu posiadanie pasji i jak dzięki pasji możemy pokonywać przeszkody i ograniczenia. A równocześnie, pomimo ciężkiej pracy, często frustracji i wątpliwości, czerpać z tego ogromną satysfakcję.


Czym jest pasja? Bardzo lubię ten cytat: Pracować ciężko nad czymś, czego nie lubisz to stres. Pracować ciężko nad czymś, co kochasz - to pasja. To świetna odpowiedź na to pytanie.


Wszyscy jesteśmy w tej samej podróży rozwoju osobistego, poszukiwania sensu, celu, wartości, pasji. Może więc ten tekst pomoże dzisiaj komuś innemu, np. komuś kto wkracza w kryzys wieku średniego u mężczyzn.


 

Kryzys wieku średniego mężczyzn - blaski i cienie

Jestem na takim etapie życia, kiedy następuje przedefiniowanie priorytetów. Moje dzieci – przepraszam, prawie dorośli synowie – niedługo wyfruną z domu i zaczną żyć swoim życiem. To oddzielenie ma już swoje miejsce. Koledzy, własne zainteresowania, dziewczyny - to wszystko w sposób naturalny staje się ważniejsze, niż ojciec.


Pamiętam, kiedy po raz pierwszy dotarło do mnie, że ten proces się zaczyna. Był to moment, kiedy zaproponowałem im wspólne wyjście do kina. Zapadła cisza, która była sygnałem, że coś jest nie tak. W końcu udało mi się od nich wydobyć bolesną (dla mnie) prawdę, że dla nich chodzenie z ojcem do kina to już obciach.


Dotarło wtedy do mnie, że to ten moment. Że zaczyna się etap otwierania walizki. Bo z wychowaniem dzieci jest jak z walizką: co do niej włożysz, to potem wyciągniesz 🙂


Tak więc trzeba było zacząć godzić się z tym, że przestaję już być potrzebny. Przynajmniej w taki sposób jak dotychczas. I wtedy też uświadomiłem sobie, że otwiera się przede mną druga młodość. A czy i jak ją wykorzystam, zależy ode mnie. Zrozumiałem, że fakt odchowania dzieci w wieku nieco ponad 40 lat jest ogromną okazją do wykorzystania i otwiera przestrzeń do zrealizowania swoich osobistych pasji.


Moje chłopaki przychodziły na świat, kiedy mieliśmy z żoną po dwadzieścia kilka lat. Pierwsze kilka lat to był dla nas bardzo trudny okres. Tym bardziej, że nie mieliśmy na miejscu żadnych dziadków i ze wszystkim musieliśmy sobie radzić sami. Dziś jednak, będąc tu gdzie jestem, i patrząc na osoby w porównywalnym wieku, które potrzebują jeszcze wielu lat, aby doprowadzić swoje dzieci do pełnoletności, czuję się … wolny 🙂


Objawy kryzysu wieku średniego i syndromu opuszczonego gniazda

Kryzys wieku średniego to trudny okres w życiu człowieka. Między innymi pojawia się pustka, “po stracie” dzieci, które były esencją wszelkich działań przez ostatnie kilkanaście lat. To syndrom opuszczonego gniazda. Dzieci opuszczają rodzinny dom. U rodziców pojawia się pytanie, co zrobić z resztą swojego życia. “Za młodzi na sen, za starzy na grzech”.


Następuje też podsumowanie dotychczasowych osiągnięć - zwłaszcza u mężczyzn. Zaczynamy zauważać, że siły już nie takie jak dawniej i zaczyna do nas coraz bardziej docierać, że minęła nam już co najmniej połowa życia. Że od teraz mamy już bliżej, niż dalej do ... ostatecznego końca. W sposób naturalny zaczynamy więc robić "bilans zysków i strat minionych już lat". Rozpoczynające się zmiany hormonalne wpływają na naszą wydolność i samopoczucie. Zaczyna do nas docierać, że młodzi już byliśmy i trzeba zacząć mierzyć siły na zamiary. A młodzi i ambitni napierają - zwłaszcza w pracy.


Powracają tez młodzieńcze marzenia, pytania o pasje. Równie często zaczyna nam doskwierać uczucie samotności i, jeśli nie układa się w małżeństwie albo nie mamy przy sobie bliskiej osoby -- doskwiera też tęsknota za “prawdziwą miłością” i poczuciem bycia kochanym.


Ale jeśli jesteśmy spełnieni zawodowo i bezpieczni finansowo - potrafimy pójść do przodu i szukać okazji do dalszego indywidualnego rozwoju. Realizujemy swoje pasje, a z czasem zaczynamy robić coraz więcej dla innych, i dla społeczności.


Co ciekawe, wg badań, kryzys wieku średniego dotyka zazwyczaj mężczyzn i często może przejść niezauważony, ponieważ sami mężczyźni nie potrafią go rozpoznać lub się do niego przyznać. Główne objawy kryzysu wieku średniego u mężczyzn są następujące:


  • brak satysfakcji z wykonywanej pracy, czasami nawet autodestrukcyjne zmierzanie do utraty pracy,

  • wzrost zainteresowania używkami,

  • częste zmiany nastrojów i zmiany poziomu energii w ciągu dnia,

  • wzrastająca nostalgia, częste odnoszenie się do przeszłości,

  • uczucie smutku, przygnębienia, wyczerpania i monotonii,

  • niemal obsesyjne dbanie o swój wygląd i zdrowie – częste wykonywanie badań diagnostycznych, zintensyfikowane wizyty na siłowni, u kosmetyczki, masażystki, w sklepach z ubraniami i kosmetykami lub na drugim krańcu: totalne zaniedbywanie higieny,

  • narzekanie na związek ze stałą partnerką, obwinianie jej za monotonię w związku,

  • spadek lub wręcz brak seksualnego zainteresowania partnerką,

  • romans i zdrada w związku lub na drugim krańcu wycofanie się z relacji z ludźmi,

  • w sytuacjach ekstremalnych obsesyjne zainteresowanie młodszymi kobietami,(zainteresowanie ze strony młodej i atrakcyjnej kobiety jest interpretowane przez mężczyznę jako potwierdzenie tego, że jeszcze się nie zestarzał i wciąż jest atrakcyjny dla płci przeciwnej).


Nie jestem specjalistą psychologiem, ale na podstawie obserwacji życiowych mogę powiedzieć, że w przypadku kryzysu wieku średniego u kobiet na pierwszy plan wybijają się dwie rzeczy: wpływ upływu lat na urodę i figurę oraz to, czy do tej pory kobieta potrafiła mądrze dbać o swoje osobiste potrzeby i nie poświęciła zbyt wiele rodzinie i dzieciom. Jeżeli utknęła tylko w roli matki i żony, odnalezienie swojej pasji w życiu po tylu latach nie będzie łatwe - co nie znaczy, że niemożliwe. Ale to, jak kobieta poradzi sobie z kryzysem wieku średniego będzie miało decydujące znaczenie dla całej reszty jej życia. Jeżeli nie uda jej się konstruktywnie wykorzystać tego okresu do wprowadzenia istotnych zmian - obawiam się, że reszta życia będzie polegała głównie na oglądaniu seriali telewizyjnych o życiu innych. I pocieszaniu się, że innym też nie jest lekko.



jak pasje w życiu nadają mu sens - Empowerment Coaching Krakow Blog


Kryzys wieku średniego u mężczyzn - jak pasja pomaga przekraczać swoje ograniczenia

Ja mam to szczęście, że szukanie pasji mnie nie dotyczy. Dawno, dawno temu, w szkole średniej i na studiach zajmowałem się tańcem towarzyskim. Potem się ożeniłem, przyszły na świat dzieci. Trzeba było zająć się sprawami “poważnymi”. Zadbać o swoje miejsce na ziemi, rodzinę, przyszłość. W wieku 43 lat nie tyle postanowiłem odkryć swoją pasję, ile wrócić do tej, która ze względu na inne sprawy została odłożona na bok.


I stało się to niby przez przypadek, ale sądzę, że w życiu nie ma przypadków. Jest takie piękne powiedzenie, które mówi, że "Przypadek, to pseudonim Pana Boga" 🙂


Spotkałem dawno nie widzianą koleżankę ze studiów. Okazało się, że prowadzi klub tańca towarzyskiego i że akurat jest wolne miejsce dla partnera "po trzydziestce". Tak się (ponownie) zaczęło.


Żeby wziąć udział w turnieju (w mojej kategorii wiekowej), trzeba zrobić układy do ośmiu tańców. Cztery standardowe (walc angielski, tango, walc wiedeński, quickstep) i cztery latynoamerykańskie (samba, cha-cha, rumba, jive). Trzeba wypracować kondycję, żeby wytrzymać 4 tańce pod rząd w każdym stylu. Nie śmiejcie się. To wcale nie jest takie proste. Przynajmniej dla faceta po czterdziestce 🙂


Każdy taniec to inny klimat. Inny charakter. Inny rodzaj ruchu. Tu noga ma być prosta, a tu ugięta. Ale co tam noga. Trzeba skoordynować ze sobą: stopy, kolana, biodra, przeponę, łopatki, ramiona, łokcie, dłonie, głowę. Liczy się nawet ułożenie palców w dłoni. A do tego trzeba jeszcze wciągać brzuch, ściągać pośladki, trzymać się prosto i prowadzić partnerkę! Nie wspominając o tym, że wypadałoby tańczyć do muzyki 🙂


Zmaganie się ze swoim ciałem jest ciekawym doświadczeniem. Czasami jestem bezradny. Pomimo tego, że wiem, że rozumiem jak należy daną figurę poprawnie zatańczyć – ciało nie chce słuchać. A nawet jeśli posłucha noga, to okazuje się, że biodro wyskoczyło tam, gdzie nie trzeba.


Orka na ugorze. Spróbujcie np. obracać wyprostowanymi ramionami, tak żeby jedno kręciło się do przodu, a drugie do tyłu, a potem płynnie zmienić kierunek obydwu ramion tak, żeby znów kręciły się w przeciwnych kierunkach. Udało się?


Do tego jeszcze wokół trenują młodzi ludzie, którzy tańczą dużo lepiej, niż ja. To z jednej strony deprymuje, z drugiej stanowi cel, do którego się dąży.


Ten mój taniec, to takie życie w pigułce. Nieraz przychodzi mi do głowy pytanie: chłopie, skończyłeś 40 lat. Na co ty się porywasz? Ilu facetów w twoim wieku tańczy? Po co ci to? Nie lepiej byłoby poświęcić ten czas na jakieś inne pasje i raczej “spokojne przyjemności”. Albo np. na robienie pieniędzy?!

Wielokrotnie przeżywam frustrację. Bo nie wychodzi. Bo wydawało się, że w poniedziałek już coś załapałem, a w środę znowu nie działa. Zmaganie się ze swoim ciałem jest niesamowitą przygodą. I choć mówimy tu o ciele, to najważniejszy bój odgrywa się w głowie.


Wciąż z trudem staję na parkiecie w towarzystwie innych, młodszych i lepszych tancerzy. Ich obecność usztywnia. Łapię się wtedy na myśli, że przecież to nie powinno mieć znaczenia, że tam są i co sobie o mnie pomyślą. No właśnie. Niby nie powinno. A jednak. Coraz częściej jednak zaczynam się czuć zupełnie swobodnie. Zanurzam się w tym tańcu i skupiam w 100% na tym, co robię. Obecność innych osób naprawdę przestaje mieć znaczenie. Po prostu robię swoje.


Ponoć we wszystkich sztukach talent, to tylko niewielki procent sukcesu. To, co odróżnia mistrzów od pozostałych, to praca, praca, praca. Wiara i determinacja.


I na tym polega też sekret w tańcu. Nie wolno poddawać się zbyt szybko. I trzeba dawać z siebie wszystko za każdym razem. Bo tylko wtedy można poznać swoje prawdziwe możliwości.


Okazuje się bowiem, że za każdym kolejnym razem to “wszystko” jest większe od poprzedniego. Jeżeli ograniczymy siebie sami, nie dowiemy się na ile naprawdę nas stać. Bój odbywa się w głowie.


Czasami trzeba się zmusić. Wizualizacja i pozytywne myślenie nic nie da. Po prostu trzeba zasuwać. Tak więc realizacja swojej pasji, to nie tylko przyjemność. Czasami to także ciężka praca. Ale tak właśnie działa rozwój.


Powraca również pytanie: po co to robię? Przecież zajmowanie się tańcem towarzyskim przez faceta w tym wieku, wydaje się czymś… dziwnym, bezużytecznym.


Ale to jest właśnie MOJA pasja, moja ścieżka. I to jest absolutnie OK, że moja pasja nie będzie Twoją pasją. Wygląda na to, że ja otrzymałem akurat taki dar i moim powołaniem jest skorzystać z niego najlepiej, jak się da. Spełnić się w tej pasji. Wbrew innym lub bez względu na to, co pomyślą inni (choć jak widać nie jestem wolny od wątpliwości “co pomyślą inni”).


W tańcu odpływam. Zapominam się. Czasami bawię się nim, wbrew obowiązującym regułom (nie tylko więc sama praca, ale mnóstwo radości również). Coraz częściej przenika mnie to uczucie "taniec to ja". Tu czuję, że żyję w pełni.


Mam nadzieję, że te dwa ostatnie paragrafy odpowiadają również na pytania: czym jest pasja i po czym poznać, że odkryłeś swoją prawdziwą pasję.


Jak więc mógłbym zrezygnować z tej pasji i przeżywania tych pięknych chwil. Przecież tak naprawdę tylko te wspomnienia i przeżycia zabiorę ze sobą, kiedy nadejdzie moment przejścia na drugą stronę...


Moja pasja - jak nadaje sens i cel życiu

W ostatnim czasie wzięliśmy udział w kolejnych turniejach. I tak się składa, że zawsze stawaliśmy na pudle. Ostatni turniej odbył się w Nowym Targu. Była to impreza szczególna, gdyż po raz pierwszy w Polsce zorganizowano turniej tylko i wyłącznie dla kategorii seniorskich. I za to wielkie dzięki organizatorowi tej imprezy Leszkowi Kusiakowi z Klubu Tańca Towarzyskiego “Hart” w Nowym Targu właśnie.


Były to w gruncie rzeczy małe mistrzostwa Polski w naszych kategoriach. Przyjechała cała Polska. Turniej trwał od 12:00 w południe do ogłoszenia wyników o 22:00. Prawdziwy maraton.


Następnego dnia byłem nieprzytomny. Bolało mnie wszystko, z włosami i paznokciami włącznie. I choć nie zatańczyliśmy najlepiej – w naszej kategorii wiekowej, w stylu standardowym zajęliśmy drugie miejsce!


Naprawdę miło jest patrzeć na powiększającą się kolekcję medali, pucharów i zdjęć. Kiedy będę już dziadkiem, siedząc w bamboszach w fotelu bujanym z radością będę wracał do tych chwil. I z dumą będę się chwalił swoją pasją i trofeami swoim wnukom.


Ale najbardziej będę chciał im powiedzieć, że w życiu trzeba mieć pasje. One nadają mu sens. I na swoim przykładzie będę się starał pokazać im jak ważne jest posiadanie pasji w życiu.


A kiedy jest nam do końca już bliżej, niż dalej, tak naprawdę nie żałujemy tego, co zrobiliśmy, ale tego, czego zrobić nie odważyliśmy się.


 

No właśnie... 12 lat po napisaniu tego tekstu z jeszcze większą mocą przemawia do mnie jego zakończenie. Bo dziś mam już dużo bliżej, niż dalej (na drugą stronę).


Nie wiem ile masz lat Drogi Czytelniku i Droga Czytelniczko, w jakim miejscu swojego życia jesteś i czy akurat doskwiera Ci kryzys wieku średniego. Ale jeśli szukasz odpowiedzi na pytanie "jak odnaleźć swoją pasję" i jesteś gotów / gotowa na szukanie swojej pasji, to chciałbym Cię przede wszystkim zaprosić do powrotu do swojego dzieciństwa, jak również uruchomienia w sobie Wewnętrznego Dziecka.


Jest w nas taka część, która jest niezwykle kreatywna, a równocześnie beztroska, spontaniczna, radosna i ciekawa świata. To nasze Wewnętrzne Dziecko. Jeżeli w ogóle zadajesz sobie pytanie "jak znaleźć pasję?", to znaczy, że uśpiłeś tę część, że o niej zapomniałeś, zepchnąłeś ją do podziemi. Ale ona tam jest i czeka, że by ją zauważyć, usłyszeć i uszanować. Jeśli uda Ci się to zrobić - odwdzięczy Ci się z radością! I dokładnie wie, co może być Twoją pasją.


Zobacz także:




114 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Post: Blog2_Post
bottom of page