Twoja praca nie jest twoim Bogiem. Ale witamy w erze wypalenia zawodowego!


Coaching Biznesowy-Witamy w erze wypalenia zawodowego
Photo by Getty Images

Dlaczego tak wielu z nas jest na skraju wytrzymałości? Pozwoliliśmy, by praca nadawała sens naszemu życiu.


Bogaci są irracjonalni, jeśli chodzi o pracę. Ze wszystkich osób w naszym społeczeństwie mają najmniejszą potrzebę zarabiania pieniędzy, ale pracują najwięcej.


Tytani miliarderzy z branży technologicznej przechwalają się swoimi stugodzinnymi tygodniami pracy, mimo że to nie ich praca podnosi ceny akcji ich firm i dodatkowo je wzbogaca. Amerykanie z wyższymi stopniami naukowymi mają najwyższą średnią zdolność zarobkową, ale zazwyczaj pracują więcej i spędzają mniej czasu na rozrywce niż osoby z mniej formalnym wykształceniem.


Dzieci bogatych rodziców dwukrotnie częściej podejmują pracę wakacyjną niż dzieci biedne. A w biurze wciąż pojawia się wielu starszych amerykańskich profesjonalistów, którzy mają mnóstwo pieniędzy zaoszczędzonych na emeryturę.


Ja też jestem irracjonalny. Otrzymywałem pensję klasy średniej jako mianowany profesor college'u, ale byłem coraz bardziej wyczerpany i sfrustrowany pracą. W końcu zrezygnowałem.


Chociaż nauczanie odgrywało wiodącą rolę w moim wypaleniu, czułem się bez niego tak bezcelowy, że niecałe dwa lata później zostałem instruktorem na pół etatu, zarabiając zaledwie kilka tysięcy dolarów, ułamek tego, co zarobiłem wcześniej. W moich czasach potrzebowałem struktury. Musiałem poćwiczyć moje ciężko wywalczone umiejętności pedagogiczne. Przede wszystkim potrzebowałem kogoś, kto mógłby liczyć, że się pojawię i wykonam przyzwoitą pracę.

Wszystko to jest dowodem na to, że nie pracujemy tylko dla pieniędzy. Wiele osób – wśród nich wolontariusze, rodzice i głodujący artyści – w ogóle nie otrzymuje wynagrodzenia za swoją pracę. Nawet pracownicy, którzy nie są bogaci, którzy naprawdę potrzebują każdego centa z wypłaty, często mówią, że stawką jest coś więcej niż pieniądze. Wykonują swoją pracę z miłości, poczucia służby lub dla wspólnego wysiłku.


Pogarszające się warunki pracy, w tym większa intensywność emocjonalna i mniejsze bezpieczeństwo pracy, niż tej dostępnej w połowie XX wieku, mówią tylko połowę historii o tym, dlaczego wypalenie jest tak powszechne w naszym społeczeństwie.


Wypalenie zawodowe jest charakterystyczne dla naszych czasów, ponieważ przepaść między naszymi wspólnymi ideałami dotyczącymi pracy, a rzeczywistością naszej pracy jest teraz większa niż w przeszłości.


Robotnicy włókienniczy w Manchesterze w Anglii lub Lowell w stanie Massachusetts dwa wieki temu pracowali dłużej niż typowy brytyjski czy amerykański robotnik dzisiaj i robili to w niebezpiecznych warunkach. Byli wyczerpani, ale nie mieli stanu psychicznego XXI wieku, który nazywamy wypaleniem, ponieważ nie wierzyli, że ich praca jest drogą do samorealizacji.


Ideałem, który motywuje nas do pracy aż do wypalenia, jest obietnica, że ​​jeśli będziesz ciężko pracować, będziesz żył dobrym życiem: nie tylko komfortem materialnym, ale życiem gwarantujacym uznanie społeczne, moralny charakter i cel duchowy.


Chciałem zostać profesorem, ponieważ moi profesorowie z college'u wydawali się prowadzić dobre życie. Byli szanowani, wydawali się być ludźmi rozsądnymi, a ich praca miała jasny i szlachetny cel zdobywania wiedzy i przekazywania jej innym. Nie wiedziałem praktycznie nic o ich życiu poza sala wykładową, ani o prywatnych demonach, z którymi walczyli. Dwóm moim mentorom ostatecznie odmówiono etatu i musieli znaleźć nową pracę. Jedna trzecia zmarła na atak serca kilka lat po przejęciu ważnej roli administracyjnej.

Nie widziałem żadnego związku między ich nieszczęściem a moimi perspektywami zawodowymi. Jak mógłbym? Oślepiło mnie zaufanie do amerykańskiej obietnicy: jeśli dostanę odpowiednią pracę, z pewnością nastąpią po niej sukcesy i szczęście.


Ta obietnica jest jednak w większości fałszywa.


To właśnie filozof Platon nazwał „szlachetnym kłamstwem”, mitem, który uzasadnia fundamentalny układ społeczeństwa. Platon nauczał, że jeśli ludzie nie uwierzą kłamstwu, społeczeństwo pogrąży się w chaosie.


A jedno szczególne szlachetne kłamstwo każe nam wierzyć w wartość ciężkiej pracy. Pracujemy dla zysku naszych szefów, ale przekonujemy się, że osiągamy najwyższe dobro. Mamy nadzieję, że praca dotrzyma obietnicy i skłoni nas do poświęcenia dodatkowych godzin, podjęcia dodatkowego projektu i życia z brakiem podwyżki lub uznania, którego potrzebujemy.


Ciężka praca jest prawdopodobnie tym, co najbardziej ceni amerykańskie społeczeństwo. W sondażu Pew Research Center przeprowadzonym w 2014 roku, w którym pytano ludzi o ich osobowość, 80% respondentów określiło siebie jako „pracowitych”. Żadna inna cecha nie wywołała tak silnej pozytywnej reakcji, nawet „sympatyczny” czy „akceptujący innych”. Tylko 3% stwierdziło, że są leniwi, a statystycznie nieistotna liczba opisała siebie jako zdecydowanie leniwych.


Wszyscy wiemy, że wielu z nas jest naprawdę leniwych. Pomyśl o swoich współpracownikach. Ilu z nich to próżniacy? A ilu z nich powiedziałoby, że są czymś innym? Ogólnie rzecz biorąc, nie wszyscy pracujemy pilnie przez cały dzień, przeciążając nasze raporty i pocąc się podczas spotkań z klientami. Mówimy raczej, że ciężko pracujemy, ponieważ wiemy, że powinniśmy myśleć o sobie w ten sposób.


Zgodnie z nowoczesnym etosem pracy, godność, charakter i cel są dostępne dla pracowników, jeśli tylko angażują się w swoją pracę. Zaangażowanie pracowników jest podobno również dobre dla wyniku. Gallup, który bada pracowników pod kątem zaangażowania, opisuje zaangażowanych pracowników w heroiczny, a nawet święty sposób:

Zaangażowani pracownicy to najlepsi koledzy. Współpracują, by zbudować organizację, instytucję, agencję i stoją za wszystkim, co się tam dzieje. Pracownicy ci są entuzjastycznie nastawieni i zaangażowani w swoją pracę. Znają zakres swojej pracy i szukają nowych, lepszych sposobów osiągania wyników. Są w 100% emocjonalnie zaangażowani w swoją pracę. I są jedynymi osobami w organizacji, które tworzą nowych klientów.

„W stu procentach psychicznie zaangażowanych w swoją pracę”. Kto taki jest?

Według Gallupa około jedna trzecia pracowników w Stanach Zjednoczonych to pracownicy zaangażowani. Dla menedżerów, którzy analizuja wyniki ankiety, dwie trzecie niezaangażowanych pracowników stanowi poważny problem.


Jeden z pisarzy biznesowych twierdzi, że niezaangażowani pracownicy kosztują pracodawców dodatkowe 34% ich pensji z powodu nieobecności i utraty produktywności. Inny opisuje ich jako „cichych zabójców”.


Gallup ostrzega, że ​​nieproduktywni, samozadowoleni pracownicy mogą nawet czaić się, niezauważeni, w wyższej kadrze kierowniczej. Aktywnie niezaangażowani będą nawet niszczyć czas i osiągnięcia innych. „Cokolwiek robią zaangażowani”, zapewnia Gallup, „aktywnie niezaangażowani starają się cofnąć”. Krótko mówiąc, to złoczyńcy, którzy chcą podkopać misję naszych bohaterów.


Taka retoryka jest nie tylko śmiesznie absurdalna. To także nieludzkie.


Faktem jest, że amerykańscy pracownicy są bardziej zaangażowani niż pracownicy w każdym innym bogatym kraju, według własnej miary Gallupa. Ich poziom zaangażowania może rzeczywiście zbliżyć się do ludzkiego limitu (w Norwegii wskaźnik zaangażowania jest o połowę niższy niż w USA, a mimo to Norwegowie należą do najbogatszych i najszczęśliwszych populacji na świecie).


Ale oto inny sposób spojrzenia na ten problem: pracownik niezaangażowany w pracę niekoniecznie cierpi na wypalenie. Mógł po prostu znaleźć sposób, aby jego ideały pracy były zgodne z rzeczywistością tej pracy, być może poprzez utrzymywanie stosunkowo niskich oczekiwań dotyczących pracy. Jeśli jest psychologicznie zaangażowany w pracę tylko w 80%, a mimo to jest dość kompetentny, to trzeba zapytać: w czym problem?

A co z tymi z nas, którzy naprawdę czują się spełnieni w swojej pracy?


Niektórzy z moich przyjaciół, którzy są lekarzami, redaktorami, a nawet profesorami, ciężko pracują, kochają swoją pracę i rozwijają się. Niektóre zawody, takie jak chirurgia, wydają się sprzyjać rozwojowi bardziej niż inne. Chociaż wszyscy lekarze są podatni na wypalenie, chirurdzy otrzymują nie tylko jedne z najwyższych pensji spośród wszystkich pracowników, ale także wysoką satysfakcję z pracy i wysoki poziom znaczenia. Kiedy cofaja się krok do tyłu i myślą o tym, co robią, chirurdzy powinni czuć się dobrze w swojej pracy.


Zaangażowanie nie polega jednak na wycofywaniu się. Chodzi o zanurzenie. Podczas wykonywania zabiegu chirurdzy wykonują pracę, która nadaje się do doświadczenia „przepływu”.


Jak opisał to nieżyjący już psycholog Mihaly Csikszentmihalyi, ludzie w stanie przepływu odcinają się od świata i własnych potrzeb cielesnych, rezygnując z jedzenia i snu, robiąc coś, co samo w sobie wydaje się dobre. Jest to stan zaangażowania, który projektanci gier wideo starają się wspierać, ponieważ utrudnia on zakończenie gry.

Csikszentmihalyi jednak sądził, że stan "przepłuwu| najłatwiej następował w pracy. W swojej książce Flow: The Psychology of Optimal Experience Csikszentmihalyi wskazał spawacza o imieniu Joe Kramer jako przykład osobowości „autotelicznej” – to znaczy kogoś, kto łatwo wchodzi w stan przepływu w pracy, który następnie staje się celem samym w sobie.


Chociaż Joe zaliczył tylko cztery klasy szkoły podstawowej, potrafił naprawić wszystko w fabryce wagonów, w której pracował. Joe osobiście identyfikował się z uszkodzonym sprzętem w celu jego naprawy. Ponieważ Joe uczynił zadania swojej pracy autotelicznym doświadczeniem, jego życie było „bardziej przyjemne niż życie ludzi, którzy pogodzili się z życiem w ramach ograniczeń jałowej rzeczywistości, której czują, że nie mogą zmienić”.


Wszyscy współpracownicy Joe zgodzili się, że był niezastąpiony. Jego szef twierdził, że fabryka byłaby liderem w branży, gdyby miał tylko kilku innych facetów takich jak Joe. Pomimo swojego rzadkiego talentu Joe odmówił awansu.


Ale system, który okazuje szacunek zaangażowanym pracownikom, wywołuje również niepokój, który można stłumić tylko intensywniejszą pracą.